Junip – “Junip”

Junip – “Junip”
Universal/2013

Przesterowana nadzieja.

Siłą muzyki tworzonej przez José Gonzáleza była jak dotąd nastrojowość i prostota brzmienia. Zarówno gdy występował i nagrywał z Junip, jak i podczas kariery solowej. Niemal całkowitym zaprzeczeniem dotychczasowych założeń jest najnowsza płyta zespołu.

Już w otwierającym album “Line of Fire” natknąłem się na dość duże zagęszczenie przesterowanych elektronicznych dźwięków oraz quasi-symfoniczny entourage. Wymienione elementy wyraźnie nie służą muzyce Junip. Kompozycja “Suddenly” zniknęła równie nagle, jak się pojawiła. Brzmieniowy przesyt “So Clear” zwyczajnie irytuje. Dopiero “Your Life Your Call” zaskakuje dobrą dynamiką, a wszystkie elementy składowe utworu zdają się być na właściwym miejscu. Dobra produkcja i według mnie drogowskaz, w którą stronę powinien zmierzać zespół. Brudny, jakby z innej bajki “Villian” ma swój urok i chyba najmniej w nim “nowego” Gonzáleza, a dosłuchać się w nim można nawet gitarowego riffu w stylu The Black Keys! Następny kawałek, który zwrócił moją uwagę to “Head First”. Tajemniczy, przesterowany i niemal narkotyczny utwór zabiera słuchacza w podróż śladami awanturniczego (w późniejszej fazie życia) Arthura Rimbauda, jednak całej płycie Junip dość daleko do dobrej psychodelii. Ich muzyka zamiast oszałamiać zwyczajnie drażni (kawałki: “Walking Lightly”, “Baton” i “Beginnings”).

Dotychczas Szwed oraz jego zespół nadawali muzyce folkowej nowy wymiar, lecz teraz, nie wiedzieć czemu, usiłują jej go odebrać. Niestety, zabrakło im pomysłu, a może raczej zgodności przy ustalaniu tytułu i zawartości płyty. Dopiero zamykająca longplay spokojna, pełna dzwoneczków i cymbałków kompozycja “After All Is Said and Done” niesie ze sobą naiwną, dziecięcą nadzieję na to, że kolejny album Junip mile nas zaskoczy. Tylko czy nie za późno?

Szymon Matlak