Kamp! – “Orneta”

Kamp! – “Orneta”
Brennnessel/2015

Made in Poland…

Pełna egzotyki, klubowej dynamiki i fascynujących melodii, nieprzyzwoicie przebojowa, do tego z nutą tajemniczości, a co najważniejsze, mimo “światowego” brzmienia w 100% polska! Taka właśnie jest “Orneta”. Najnowsza, opatrzona tajemniczym tytułem płyta zespołu Kamp!

Skonstruowana z wielobarwnych, nasączonych tropikalnym klimatem, nieszablonowych dźwięków. Porywająca i fascynująca. Ujmująca niezwykłymi aranżacjami i równie ekscytująca co wakacyjna wyprawa w nieznane. Już sama okładka przyciąga uwagę. To kadr z filmu “Król Maciuś Pierwszy”. A pierwsze rytmy porywają w wielowymiarowy, muzyczny wir będący mieszanką elektroniki, popu, house’u, EDM i trance’u. Kompozycje wymykają się utartym schematom gatunkowym, zaskakują swoją różnorodnością i poruszają wyobraźnię. W utworze “Half Nelson” odnajdujemy echa bass music, w zestawieniu z klawiszami wyjętymi z EDM i nietypowymi partiami wokalnymi, całość nabiera niezwykłego brzmienia. Podobnie jest w “Range Rover”. Z kolei “Arsene Wenger” i “Dorian” są niczym zaproszenie do tańca – pełne wibrujących nut techno. Instrumentalny “Arsene Wenger” intryguje, “Land Rover” czaruje vocoderowym wokalem, balladowy “3000 Days” subtelnie kołysze, a niesamowicie klimatyczne “No Need to Be Kind” ujmuje swoim synth-popowym charakterem, leniwą romantycznością, funkowymi akcentami, stylem śpiewania i prostotą (ukształtowaniem na podobieństwo zwyczajnej piosenki).

Debiut Kamp! z 2012 roku (recenzja) był niczym grom z jasnego nieba i uderzył z piorunującą siłą w polską scenę muzyczną. Okazał się fenomenem. Kolejne dokonania panów (“A New Leaf” czy EP-ka “Baltimore”, stanowiąca typowy ukłon w stronę electro-popowych dźwięków) były równie udane i pokazały, że trio (Tomek Szpaderski, Radek Krzyżanowski i Michał Słodowy) cechuje profesjonalizm i tworzenie muzyki na światowym poziomie. “Orneta” (nazwa pochodzi od miasta leżącego w woj. warmińsko-mazurskim) w pełni to potwierdza. Materiał wydaje się być jeszcze bardziej dopracowany i dojrzalszy. To suma pozornych przeciwieństw zebranych w jedną, spójną i wypełnioną harmonią całość.  Aż trudno uwierzyć, że to nie jest dzieło rodem z tropików tylko produkcja “made in Poland” – tutejszych, jakże utalentowanych artystów.

Aneta Wieczorek