▶ Kandle – “Demon”

Kandle – “Demon”

Lepsze oblicze country.


Debiutancki album Kandle wypadł nieco gorzej, niż można było się spodziewać po singlowym “Demon”, a jednak przynajmniej dla tego jednego utworu warto sięgnąć po “In Flames”. Nie ma tu wprawdzie krzty nowatorstwa, pojawiają się natomiast intensywne naleciałości z mainstreamowego country, ale niepokojąca atmosfera, jaką potrafi stworzyć Kandle oczarowała mnie od pierwszych sekund. Mało tego, rzadko się zdarza, żeby teledysk tak idealnie pasował do wyobrażenia, jakie mi towarzyszyło przy doświadczaniu jedynie dźwięków. “Demon” zmusza do przeniesienia się w czasie i miejscu ku południowym rejonom Stanów Zjednoczonych i okresowi niewolnictwa, ogląda się go trochę jak “Truposza” Jima Jarmuscha. Wprawdzie partia saksofonowa nieco przełamuje konwencję kowbojskiego folku, ale wyłącznie na korzyść doznań odbiorcy. “In Flames” to niezły album, “Demon” to jeden z moich ulubionych utworów 2014 roku.

Jarosław Kowal