Kari Amirian – “Daddy Says I’m Special”

Kari Amirian - “Daddy Says I’m Special”
Emi Music Poland/2011

Wyjątkowa płyta.

Wydawanie albumu w chwili, kiedy wszyscy zainteresowani muzyką są zajęci podsumowywaniem mijającego roku to pomysł z gatunku tych nie do końca trafionych. Zwłaszcza, gdy mowa o artystce, która dopiero debiutuje. Być niezauważonym, przemilczanym jest w takich sytuacjach niezwykle łatwo. Pal licho, gdyby chodziło o kogoś, kto na to zasługuje, ale kiedy mówimy o kimś wartym szczególnej uwagi, to okazuje się, że strategia marketingowa jest co najmniej nieprzemyślana. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w przypadku Kari Amirian i jej płyty “Daddy Says I’m Special”. W konsekwencji na temat albumu zająknęli się tylko nieliczni i choć głosy były pochlebne wydaje się, że artystka zasługuje na więcej. Istnieje przecież zawsze ryzyko, że w zapomnienie może pójść olbrzymi talent, a na to nie można pozwolić. “Daddy Says I’m Special” to bowiem kolejny powód do tego, by nosić z dumą koszulkę w barwach biało-czerwonych. Takich okazji mamy przecież bardzo niewiele.

W internecie można łatwo znaleźć sformułowanie mówiące o tym, że Amirian jest polską odpowiedzią na Bjork czy Lykke Li. Darowałbym sobie porównania i przytaczanie nazwisk, bo w zasadzie niemal każdy melancholijny pop jest przywołaniem skandynawskiego ducha. Polską artystkę z pewnością nie sposób nazwać niesamowicie oryginalną. Zamiast jednak drążyć i szukać dziur, to może lepiej niekiedy przymknąć oko i cieszyć się, że na naszym rodzimym gruncie mamy do czynienia z bardzo ciekawym zjawiskiem. Kari Amirian wraz z Julią Marcell sprawiają, że polski pop nie musi być od razu potwierdzeniem sprawdzonej techniki spod znaku: “łatwa muzyka i debilne słowa”.

“Daddy Says I’m Special” to dwanaście utworów, do których chce się wracać. Urzekający staje się zwłaszcza klimat. Melodie nie są w żaden sposób banalne, a wraz z genialnym wokalem są w stanie sprawić, iż nawet ci, którzy nie lubią tego typu muzyki, uniosą kciuk do góry. Zawiedzione będą tylko osoby, które oczekiwały przebojów w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Istnieją na płycie momenty, wobec których przejść obojętnie byłoby zbrodnią: skrzypki w “Jump Into My Heart And Stay” to piękno przez duże “p”, a takie utwory jak “A Little B.” czy “The Winter Is Back” naprawdę mogą zapierać dech w piersiach. Produkcja nie pozostawia złudzeń, że nad materiałem spędzono wiele czasu, może nawet trochę za dużo. Na płycie Amirian wykorzystano bowiem rozmaite środki i obok fortepianu, wiolonczeli czy akustycznej gitary do naszych uszu dotrą także dźwięki przeróżnych sampli, a w pewnym momencie usłyszymy także chór. Czasami mało brakuje, by dobre wrażenie gdzieś zniknęło. Takie dążenie do perfekcji i brak odrobiny luzu bywają bowiem dość ryzykowne. Tym razem granica nie została przekroczona, ale przy następnej okazji efekt może okazać się daleki od zamierzonego.

“Daddy Says I’m Special” być może nie jest płytą, która jest w stanie odmienić nasze życie. W Polsce każda twórczość wybijająca się ponad przeciętność powinna być jednak witana z wielkim uznaniem.

Michał Stępniak