Kixnare – “Red”

Kixnare – “Red”
U Know Me/2013

Bujający chill.

Kixnare’a pamiętam jeszcze z kawałka “Tymy”, który wyprodukował dla Te-Trisa w 2004 roku. Już wtedy można było zauważyć jego fascynację elektronicznym brzmieniem. Na kilku kawałkach dla Eldo na płycie “27″ (2007) pokazał natomiast, że jest mistrzem perkusjonaliów.

Jego pierwsze, bardzo hip-hopowe wydawnictwo – “Class of 90’s” ujrzało światło dzienne w 2007 roku. 3 lata później wydał “Digital Garden”, który był dużo bardziej elektroniczny i mniej przebojowy. Tegoroczny “Red” jest w pewnym sensie jego odwrotnością. Kixnare skupił się tu bardziej na sekcji rytmicznej i nowoczesnym, klubowym brzmieniu.

Na płycie mamy do czynienia z głębokimi basami i ciekawymi atmosferycznymi wstawkami. Niemal w każdym kawałku występuje wymyślna linia perkusyjna. Najlepiej jest to widoczne w “Chicago Bulls”, “Goin’ Home” i “Automatik”. Kixnare wykorzystuje też wokalne sample, np. w “Q&A”. Jego utwory zabarwione są też soulem i r&b (“No More”, “Gucci Dough”). Bardzo przestrzenny jest numer otwierający płytę, czyli “Echoes”. Podobnie jest z kawałkiem “Mindfuck”, który jest bardzo ambientowy. Najbardziej zaintrygował mnie utwór “Red Dreams”, gdzie na początku mamy prosty elektroniczny beat, który później przekształca się w genialny chilloutowy jungle.

Producent przebył długą drogę od typowych hip-hopowych beatów do elektronicznych melodii naszpikowanych werblami. Brzmienie płyty “Red” jest bardzo świeże. Kixnare czerpie pełnymi garściami z wyspiarskich chwytów muzyki elektronicznej łącząc je ze swoim zamiłowaniem do połamanych beatów. Dało to świetne efekty, które powinny znaleźć się w rocznych podsumowaniach.

Ewelina Malinowska