Relacjeprzemek

Koncert w koncepcji noir – Rykarda Parasol w Warszawie

Relacjeprzemek

Koncert w koncepcji noir – Rykarda Parasol w Warszawie
Warszawa/8.10.2014

Relacja z występu Amerykanki w Stodole.

Informacja o tym, że supportem Rykardy Parasol będzie zespół Bisquit, była dla mnie dosyć sporym zaskoczeniem. Stylistyka Amerykanki odbiega nieco od tego, co na co dzień wykonuje polski zespół. Moje obawy sprawdziły się, także “musiałem” wysłuchać zespołu, który na odtwarzaczu prezentuje się znacznie lepiej niż na żywo. Wcześniej łączyłbym ich nawet z takimi zespołami jak Mikromusic czy Goya, aktualnie jestem winien przeprosiny zarówno ekipie Natalii Grosiak, jak i ekipie z Krasnegostawu. Smutne było obserwowanie publiczności, która chichocze i zwyczajnie męczy się czekając na główny występ. Koncert grupy Bisquit to była muzyczna huśtawka. Cenię w ich repertuarze starsze utwory, jednak (niestety) trafiłem na moment, w którym zaprezentowali po części nowy materiał.

Green Day, Hole, Funeral Party – do tego grona mógłbym bez wahania zaliczyć Rykardę Parasol, “niepokorną duszę” Kalifornii, która przeniosła mnie podczas koncertu nie do słonecznego Hollywood, ale pod ujście rzeki Avon, do deszczowego Bristolu, gdzie powstał także “Automatic Dlamini” pierwszy projekt PJ Harvey, do której porównywałbym Amerykankę. Spotkanie na żywo z muzyką Rykardy budzi mrok i pewne uczucie podniecenia. Na pierwszym planie nie muzyka, ale osobowość artystki, która zrobiła na mnie największe wrażenie. Muzyka z klasą, muzyka dystyngowana – klasy wyższej, która mimo wszystko, ale po dużej dawce mnie całkowicie rozleniwia. Nie budzi już takiego strachu, jak w trakcie moich poprzednich wizyt, ale pasuje do zgaszonych świateł, nocnej jazdy autem, koniecznie na peryferiach miast, na brudnych osiedlach, ulicach. Spójny repertuar, koncert “płynie”, ale nadal brakuje ci “tych” momentów. Szkoda, że Rykarda nie chciała zainwestować w ekran, wizualizacje, które towarzyszyłyby jej koncertom. Chętnie widziałbym na nim Humphreya Bogarta w którejś ze swoich ról! Jak już warunek ekranu zostanie spełniony zatęsknisz tylko za papierosami i whiskey. Biorąc pod uwagę częstotliwość jej występów w Polsce, śmiało możemy stwierdzić, że artystka z miejsca wygryza połowę rodzimej sceny muzycznej. Tylko pytanie, czy do niej należy?

Mateusz Grzeszczuk