Kortez – “Bumerang”

Kortez – “Bumerang”
Jazzboy/2015

Emocjonalna odnowa.

Kortez pojawił się na polskiej scenie muzycznej nagle, ale nie znikąd. Ma za sobą naukę w szkole muzycznej czy udział w programie talent show. Suma doświadczeń, czasami zawiłych, spowodowała, że dziś spełnia swoje marzenia. Śpiewa, gra, wydał płytę, a w dodatku dorobił się już oddanej publiczności. Premierowy singiel “Zostań” zapowiadający krążek, tak doskonale przyjęty przez słuchaczy radiowej Trójki, mówił o twórczości artysty wiele. Melancholia, niepewność, smutek. Wszystkie te emocje w całość zebrał skromny facet z gitarą, wyglądem przypominający sztandarowego odbiorcę Paktofoniki. Jak Kortez wypada na pełnowymiarowym albumie?

Na płycie znalazło się dziesięć kompozycji zaśpiewanych w języku polskim. Płytę otwiera “Pocztówka z kosmosu” – opowieść o samotności i tęsknocie, podana w nieoczywisty sposób. Prawdziwą perełką jest utwór “Od dawna już wiem”, będący symbolicznym powrotem do lat 60. i czasów Czesława Niemena. Nie zabrakło też odniesienia do ludzkiej obojętności, o czym artysta śpiewa w “Ludziach z lodu“.

Muzyk zadbał o odpowiednie proporcje i w drugiej części albumu, przynajmniej na chwilę, ze smutku przechodzimy w żwawe melodie, otoczone nutką optymizmu. “Z imbirem” i “Niby nic” to lekkie kompozycje, które pozwalają na chwilę wytchnienia. Interesująco brzmi kolejny singiel, tytułowy “Bumerang”, traktujący o relacjach między ojcem i synem. Krążek zamyka intymna kompozycja “Dla mamy”.

Kortez ograniczył instrumentarium do minimum, w większości utworów stawiając jedynie na gitarę i subtelnie zagrane partie perkusyjne. To dobry zabieg. Przebijanie się przez ścianę dźwięku mogłoby zabić surowy, aczkolwiek i tak wyrazisty przekaz.

“Bumerang” to płyta dla słuchacza zaangażowanego. Brak tu fajerwerków, zabaw producenckich. Żeby docenić ten krążek, trzeba poświęcić mu uwagę. To trudne w czasach, w których tendencja jest odwrotna i także muzyka przyspiesza. W przypadku Korteza warto zrobić wyjątek, zatrzymać się. To emocje bliskie każdemu człowiekowi, choć czasami niedookreślone. “Bumerang”  może posłużyć zatem jako narzędzie – w pewnym sensie – do odnowy, ponazywania pewnych rzeczy od początku. Pasuje jak ulał na długie, jesienne wieczory.

Tomasz Błaszkiewicz