Krojc – “Odludek”

Krojc – “Odludek”
Innergun / 2011

Były muzyk Lao Che w samotności.

Jakub Pokorski nie próżnuje. Minął dopiero rok od ukazania się debiutanckiego solowego albumu “Kid’78″ (recenzja tutaj), a Krojc wydał już następcę. W międzyczasie światło dzienne ujrzała płyta “Jest M” (recenzja tutaj) projektu Skadja, którego trzon stanowią właśnie Pokorski i Rafał “Praczas” Kołaciński. “Odludek” kontynuuje elektroniczną wędrówkę, choć tym razem, w odróżnieniu od debiutu, pojawiają się kawałki ze śpiewanym tekstem.

“Kid’78″ był próbą powrotu do przeszłości, natomiast “Odludek” koncentruje się na samotności. Tę chęć izolacji dobrze oddają niektóre tytuły; “Idź stąd”, “Irytacja” czy “Emigruję”. Paradoksalnie są to też jedne z najbardziej przystępnych utworów na krążku. Nie bez powodu powstały teledyski do dwóch z nich.

Pierwszy na liście utwór, czyli “Wilcy”, fantastycznie wprowadza w odpowiedni nastrój. Łagodne mruczenie przypomina wycie smutnego wilka-samotnika, a pobrzmiewająca w tle partia smyczkowa podtrzymuje odpowiednią atmosferę. Następnie wspomniane “Idź stąd”, które przywodzi na myśl piosenkę “Krzywousty” z dorobku byłego zespołu Krojca, a więc Lao Che. Jednak pojawiająca się co jakiś czas fraza Idź stąd jest na solowym krążku Pokorskiego śpiewana ciszej, nie pojawiają się też tak agresywne dodatki jak weź to i idź stąd (…) ignorować gnoja. Od strony muzycznej kompozycja prezentuje się nad wyraz ciekawie, początek brzmi jak dźwięki otwierające jakiś stary film. Być może to ten charakterystyczny, autorski motyw artysty, z którym będzie kojarzony w przyszłości – taka inklinacja do przetwarzania i przybliżania czasów minionych. Namiastkę tego otrzymaliśmy już przecież na “Kid’78″.

W trzech utworach Krojcowi towarzyszy Teielte, czyli producent muzyki elektronicznej. Pod tym pseudonimem ukrywa się Paweł Strzelczyk – jego debiutancki album (“Homeworkz” z 2010) został ciepło przyjęty przez krytyków i słuchaczy. Widać jednak odmienne podejście do muzyki u obu panów, kompozycje z gościnnym udziałem Strzelczyka brzmią inaczej niż reszta materiału z krążka, co nie oznacza gorzej. Najbliżej własnych kawałków Teielte jest w “???”, gdzie wyraźnie słychać typowe dla niego dubstepowe nawiązania.

Po tych dwóch solowych krążkach i jednym pod szyldem Skadja wiadomo już jaką rolę pełnił Krojc w Lao Che. Niektóre własne kompozycje wpisują się zresztą, pomimo rozbratu z zespołem, w stylistykę płockiej grupy. Przykładowo “Wyglądasz marnie” mógłby równie dobrze melodeklamować Hubert “Spięty” Dobaczewski; momentami nawet różnice w barwie głosu są minimalne.

Mało który polski muzyk zaserwował słuchaczom, w tak krótkim czasie, tak równe albumy. Może przez to nie będzie w przyszłości skazany na niszowość. Z pewnością nie wypełni stadionów, lecz zebranie większej grupki wiernych fanów jest absolutnie w jego zasięgu. Trudno porównać obie dotychczasowe płyty, ale jedno jest pewne – na nudę nie można narzekać.

Łukasz Stasiełowicz

Uwolnij Muzykę! jest patronem medialnym albumu.