Król – “Przez sen”

Król – “Przez sen”
Kayax/2016

Król po raz trzeci.

Jaka powinna być płyta, aby się nie znudziła, nie znużyła i nie zamęczyła? Złośliwi mogliby powiedzieć, że krótka i wesoła. I częściowo mieliby rację, bo nie samą długością album żyje.

Dobry król skutecznie zarządza swym poletkiem. Ma swój cel, sprawdzone metody i swoich ludzi. Potrafi też, jeśli trzeba, wprowadzać delikatne zmiany, nie rewolucyjne, lecz ewolucyjne. I tak, na “Śnie” mamy już nieco bardziej wychłodzone brzmienia, bardziej, choćby od tych na synth-popowym i eklektycznym “Wiju” (recenzja) czy melancholijnym “Nielocie” (recenzja). Prowadzi nas motyw tytułowego snu, obecny w tytule czterech z jedenastu piosenek, zaś sam Król cały czas częstuje słuchaczy tekstami niejednoznacznymi i emocjonalnymi. I wystarczy, aby przez te 27 minut zahipnotyzować. Ponownie krótko, ponownie efektownie. Na swym trzecim solowym wydawnictwie muzyk ponownie uderza w oniryczne i melancholijne tony. To już jego znak firmowy, który stał się dla niego swoistym królestwem, którego jest “władcą”.

Cieszy więc konsekwencja jaką podąża Błażej Król. Nie dla niego najnowsze muzyczne trendy, nie stanowią one dlań podstawy do tworzenia muzyki, a raczej stanowią jej ozdobniki. Ta twórczość wydaje się być czasami niemodna i nieprzystępna, ale chyba właśnie to przyciąga najbardziej. Muzyk nie każe długo na siebie czekać i na szczęście nie nagrywa bliźniaczych płyt. To co, za rok kolejny “Król”?

Ilona Nieroda