Kyst – “Tar EP”

kyst-tar.jpg Kyst – “Tar EP”

Zawsze kiedy słyszę muzykę młodego polskiego zespołu mam dylemat – krytykować czy nie? Przecież oni są jeszcze młodzi, niedoświadczeni, zdążą się rozwinąć… Ale przecież w wieku 18 lat Aleksander Macedoński wygrał bitwę pod Cheroneą, a Michael Jackson debiutował w wieku pięciu lat.

Mimo wszystko tym razem zacznę od komplementów:

1. Pierwszych szesnastu znajomych na myspace. Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby młody polski zespół “alternatywny” miał tak ciekawych znajomych. Jackie-o-motherfucker, Animal Collective i Einstürzende Neubauten obok siebie? Chciałbym usłyszeć takie połączenie…

2. Nie wiem dlaczego, ale post-rock na polskiej scenie nigdy nie mógł się zadomowić. Zazwyczaj kończyło się po kilku koncertach, jednej płycie albo co gorsza zmianie estetyki. Może w końcu Kyst coś zmieni?

3. “Shining”, bo to dobrze zapowiadający się utwór: http://www.last.fm/music/Kyst/_/Shining. Przyjemnie się słucha, jest kilka ciekawych pomysłów. Najpierw mamy rytmiczny gitarowy hałas, potem wodze przejmuje perkusja i odgłosy klaskania, a dalej jeszcze z monotonnego dźwięku fujarki (elementy szamanizmu?) rodzi się powolna, dość mroczna – a raczej szarawa, świtająca ballada.

Jeśli chodzi o inne piosenki : “Tar” z niezrozumiałych stukań i trzasków wyłania się ciepła melodia, która powoli staje się coraz bardziej surowa i rytmiczna. Najciekawiej robi się w dwóch ostatnich minutach, kiedy gitara brzmi naprawdę dobrze – szkoda, że nie jest tak przez całą płytę… “Coast”, utwór, który co chwila zmienia tempo – ciekawy pomysł, wykonanie trochę irytujące. Bardzo chętnie posłuchałbym dwóch piosenek, które powstałyby z “Coast”. “Cover Up” fajna aranżacja, ale strasznie sentymentalny i ckliwy wokal wprowadza straszny marazm.

Teraz kilka wskazówek. Podążając za wykonawcami z myspace.

Jackie-o-motherfucker. Siła tego zespołu tkwi w hipnotycznym transie w który słuchacz jest wprowadzany w kilkunastominutowych utworach. Dzieją się tam rzeczy dziwne i niepowtarzalne, czasami przerażające, a czasami śmieszne. Muzycy improwizują i starają się nie powtarzać, tworzą własne muzyczne światy.

Animal Collective. Materiał na nową płytę najpierw obmyślają w swoich domach, a potem jadą w trasę koncertową. Końcowy materiał opracowują dopiero po koncertach kiedy wiedzą jak reaguje na ich utwory publika i oni sami.

Einstürzende Neubauten. Gdyby Blixa was usłyszał to chyba by się powiesił! Takie sentymentalne, smętne i romantyczne granie. Może w waszej muzyce przydałoby się trochę surowych, cynicznych dźwięków?

Powodzenia!

Filip Lech