Laura Marling – “A Creature I Don’t Know”

Laura Marling – “A Creature I Don’t Know”

Brytyjska songwriterka wciąż szuka swojego miejsca.

Laura Marling idzie za ciosem. Po wydaniu drugiej świetnej płyty (a tylko dwie ma na koncie) nie próżnuje i szybko nagrywa kolejną. Rok temu miała materiał na dwa longplaye; pierwszy, “I Speak Because I Can”, wydała zgodnie z planem, a nad drugim zdecydowała się popracować dłużej. I tak oto, 2011 rok przynosi nam kolejny album Marling, co ceni się tym bardziej, że spokojnie mogłaby spędzić mijające 12 miesięcy na promowaniu poprzedniego krążka. Na szczęście młoda Brytyjka nie spoczęła na laurach.

Zamiast bezpiecznie podążać za surową stylistyką “I Speak Because I Can”, wokalistka zdecydowała się poflirtować z delikatniejsza stroną akustycznego songwritingu oraz z country. W tym pierwszym, radzi sobie świetnie, czego dowodem są “I Was Just A Card” czy “Don’t Ask Me Why”, zbudowane na ciekawych melodiach wzbogaconych sekcją smyczkową. Jednakże country zdaje się nie być naturalnym środowiskiem artystki. Owszem, otwierające album “The Muse” jest dobrą piosenką, lecz brak jej polotu i błyskotliwości, do których przyzwyczaiła nas Marling. Dysonans odczuwamy szczególnie, gdy słuchamy mrocznych “The Beast” oraz “Night After Night”, w których songwriterka w pełni rozwija skrzydła.

“A Creature I Don’t Know” jest krokiem wstecz w porównaniu do “I Speak Because I Can”, ale mimo to, z płyty można czerpać dużo przyjemności. Chociaż wydawało się, że odnalazła się w mrocznych, melancholijnych piosenkach, Laura Marling wciąż szuka swojego miejsca w muzycznym świecie. Dlatego warto jej wybaczyć potknięcia i dać kredyt zaufania. Biorąc pod uwagę jej pracowitość, zapewne jeszcze nie raz nas zaskoczy.

Krzysztof Kowalczyk