#5 Loco Star

#5 Loco Star

Spotkanie z zespołem Loco Star było dla mnie najbardziej emocjonującym z dotychczasowych. Widziałem ich kilka występów na żywo – świetni muzycy, którzy czerpią ogromną radość z wykonywania swoich utworów. Bałem się, że nie znajdziemy jakiegoś złotego środka na połączenie ich tanecznej, trochę elektronicznej twórczości z akustycznym i  minimalistycznym nagraniem. Bezpodstawnie. Na nowo zaaranżowane utwory “Herbs” i “Steppin’ ” wypadły znakomicie. To właśnie kocham w muzykach – nie stanowi dla nich problemu konwencja, po prostu muzyka naturalnie z nich wypływa.

Loco Star – “Herbs”

“Morning Theft” to już trzeci utwór Jeffa Buckleya, który miałem okazję słyszeć w wykonaniu Loco Star (te dwa inne to “Gunshot Glitter” z drugiego albumu grupy oraz “Opened Once”). Wszystkie interpretacje utworów amerykańskiego wokalisty mają swój  niepowtarzalny klimat. Genialna muzyka Buckleya dzięki Loco Star staje się nieśmiertelna i może dotrzeć do młodszych słuchaczy. Ten, kto nie miał jeszcze okazji posłuchać tragicznie zmarłego twórcy ma teraz szansę zanurzyć się w dźwiękach “Morning Theft”.

Loco Star – “Morning Theft” (Jeff Buckley cover)

Utwór “Steppin’ “, jak mówił Pat, nie został do końca przygotowany do wersji akustycznej. Wyszliśmy ze studia, stanęliśmy pod wielkim drzewem i zabrzmiał pierwszy singiel z “Herbs”. Mój faworyt – fantastycznie zabrzmiał na akustyku prosty riff, świetne wstawki trąbki i do tego radość na twarzach członków zespołu z entuzjastycznego wykonania ich przeboju. Najbardziej zdziwiony całą sytuacją był czworonożny przyjaciel Loco Star, który przestraszył się mojej kamery.

Loco Star – “Steppin’ “