Max Richter – “24 Postcards in Full Color”

max-richter.jpg Max Richter – “24 Postcards in Full Color”

Minimalizm. Formy i treści. Synestezja. Wystarczy zamknąć oczy i przenieść się w bajkowy świat marzeń. Nie tylko usłyszeć, ale poczuć, dotknąć, zobaczyć. Przepis jest prosty: Max Richter, “24 Postcards in Full Color”.

24 subtelne, delikatne kompozycje. 24 kolorowe, muzyczne pocztówki z miejsc poza znanym nam czasem i przestrzenią. Łagodne i stonowane. Niewiele ponad pół godziny ulotnych, kojących, pełnych emocji dźwięków smyczków oraz pianina okraszonych nutą elektoniki do smaku. Melancholia i senność jesiennego, długiego wieczoru. Klasyka wpisująca się w erę teledysków. Teledysków i jak przyznaje sam Richter – dzwonków telefonów komórkowych. Szybko i sugestywnie. Wystarczy niecała minuta, aby wyczarować serię barw i emocji. Aby pod powiekami obejrzeć wimaginowany impresjonistyczny film o szybkim montażu. Niecała minuta, bowiem nasz rozmówca może nie chcieć czekać dłużej. Pytanie tylko kto posiadając taki dzwonek odebrałby telefon a nie wsłuchiwał się w niego z zafascynowaniem.

Wszystkim zakochanym w Maxie Richterze i dźwiękach, które rodzą się pod jego palcami i przenikają głęboko do wyobraźni polecam także jego trzy wcześniejsze płyty: “memoryhouse”, “The Blue Notebooks” oraz “Songs from Before”. Także czarują, otulają ciepłem lub orzeźwiają chłodem postindustrialnych, eksperymentalnych dźwięków. Muzyka ponad czasem tak jak poezja Czesława Miłosza, która była jedną z inspiracji niemiecko-brytyjskiego kompozytora przy powstawaniu “The Blue Notebooks”. Muzyka, która bez słów opowiada najpiękniejsze historie. Sposób na przetrwanie jesieni: miękki fotel, w którym można utonąć, przyćmione światło, przymknięte powieki i krystaliczny dźwięk skrzypiec i pianina Richtera, który zagłuszy krople deszczu obijające się o szyby.

Sandra Kmieciak