Minerals – “White Tones”

Minerals – “White Tones”
Metal Mind /2012

Szepty i gwizdy.

Pierwszy raz miałam okazję (i przyjemność) posłuchać muzyki Minerals na koncercie w Katowicach w ramach tegorocznego OFF Festivalu. Wybrałam się pod scenę Trójki z nieukrywaną ciekawością, bo zespół Minerals w ostatnim czasie trochę namieszał w polskiej muzyce – były porównania do Coldplay, Radiohead, a nawet Red Hot Chili Peppers, występy na tegorocznych festiwalach oraz liczne słowa uznania dla  singlowej piosenki “Hearts & the Sea”.

Porównań do innych gwiazd niestety nie da się uniknąć, jednak w przypadku debiutu nie jest to wcale najcięższy grzech. Minerals popełnia zdecydowanie niewiele grzechów na “White Tones”. Debiutancką płytę otwiera utwór “01010110″. Łagodny, perkusyjny początek i chórki mogą z łatwością wprowadzić w błąd słuchacza, spodziewającego się melancholijnej, marzycielskiej atmosfery. Nic bardziej mylnego! Od trzeciej minuty rytm niebezpiecznie przyspiesza i piosenka kończy się dość ostrą, gitarową solówką. Interesującym, utworem jest balladowy “Fast Forward” – dość przewidywalny, żeby nie powiedzieć banalny, “utwór który kiedyś już powstał”, jednak mający swój urok i do którego nieustannie się wraca. Moją ulubioną piosenką na płycie  jest bezsprzecznie “Is This Love”, dynamiczny, zadziorny utwór, z chwytliwym, powracającym, wdzierającym się w mózg refrenem. Kawałek z powodzeniem swą energią mógłby zastąpić poranną kawę.

Szukacie czegoś na spokojne wieczory? Proszę bardzo! W romantyczny nastrój wprowadzi Was ballada “Thin Times” po to, by zaraz rozbudzić utworem “So Sure” pięknie łączącym brzmienie gitary elektrycznej i  akustycznej. Niestety wśród dobrych utworów znajdują się również te przeciętne, a nawet bardzo przeciętne, takie jak niestety singlowy, radiowy “Fable” i kończący płytę “White Tones”.

Nie da się nie wspomnieć o piosence “Hearts & the Sea”. Jest to utwór promujący EP-kę, która pojawiła się jeszcze w ubiegłym roku. Piosenka bliska zespołowi znalazła oczywiście miejsce na płycie długogrającej. Utwór jest niemalże idealny, stworzony po to, by do niego wracać, z budującym gitarowym napięciem i ciepłym wokalem. Niestety na albumie ukazała się wersja bez charakterystycznego gwizdu, pojawiającego się w końcówce piosenki, stanowiącego o całym jej uroku.

Minerals błądzi i szuka. I wiele obiecuje… W przypadku dobrych debiutów bardzo szybko mówi się o nowej nadziei polskiej muzyki lub o najlepszej polskiej płycie roku. W takim razie ja nie mówię nic. Żeby nie zapeszyć.

Katarzyna Sobelga