Muchy – “chcecicospowiedziec”

Muchy – “chcecicospowiedziec”
Universal Music/2012

Więc mów, mów, słucham!

Obserwuję ten zespół w sumie dość krótko, bo od pierwszego singla z poprzedniej płyty. “Notoryczni debiutanci” to prawie rok mojego życia, który sprawił, że odwiedziłam zespół na nie jednym, nie dwóch, ale jakichś 30 koncertach. Każda piosenka z playlisty zaczęła łączyć się z jakimś wspomnieniem, jakąś historią, z nowo poznanymi na i po koncercie osobami. W międzyczasie zapoznałam się dokładnie z wcześniejszymi muzycznymi dokonaniami poznaniaków. I choć może nie będę obiektywna w tym, co powiem - panowie w porównaniu z debiutem i poprzednią płytą – dorośli. I nabrali ogłady.

Może to za sprawą Krzyśka Zalewskiego, który już oficjalnie dołączył do składu zespołu. Choć na co dzień Krzysiek tak ułożony nie jest, na płycie dodał od siebie chórki, klarnet, klawisze i kilka dobrych pomysłów. Takich eleganckich pomysłów. A może to za sprawą faktu, że panowie już nie jedno w świecie muzycznym przeszli. Dobre i złe, lepsze i gorsze. I zamiast bezładnie wierzgać, nabrali polotu. Teraz Michał Wiraszko, niczym agent 007 szarmancko giba się na scenie i brata z tłumem*.

Jedno jest pewne: nagrali bardzo dobrą płytę. Niby taką samą, ale jednak inną. Choć Michał upiera się, że jest to płyta, gdzie jest najmniej spokojnych kawałków w historii grupy, dla mnie płyta uderza właśnie spokojem. Kompozycyjnym i wewnętrznym. Bez miotania się, bez zbędnego chaosu. Bez noży, bez karabinów. Zamiast walczyć ze społeczeństwem, wystarczy wyjechać taksówką nad morze, pożegnać się z aniołem tchórzem, a wszystko to ot tak, po prostu. Wyjątkowo zwyczajnie.

Płyta jest bardzo różnorodna. Choć na koncertach przed premierą zespół raczej serwował nowe single w bardzo podobnej stylistyce co dotychczas, jak “Kurrara”, “Nie przeszkadzaj mi bo tańczę” czy “Zamarzam”, to na płycie są i bardziej eleganckie utwory, jak “Łu”, melancholijno-filmowe “Bez noży bez karabinów” czy “Wróżby”. Pogrobowcem po “Mieście doznań” czy “21″ może być “Poznań” – podobne, choć jednak już nie takie samo. No i nagrany już na demówkę, a wyniesiony dopiero teraz na piedestał oficjalnej setlisty “Nie mów”. Co najciekawsze – nie zmieniło się w nim prawie nic od czasów “Galanterii”. Szkoda, że takich “antyków” nie ma więcej. Lubię, jak artyści opowiadają historię danego tekstu, który musiał odleżeć kilka lat zanim został doceniony.

Klasyczne już teksty Michała Wiraszki o Niemkach pękających w szwach, rękach związanych na kokardę i psach dachowcach sypią się w każdej piosence. To zaskakujące, jak ciekawie i prosto można mówić o codziennych sprawach. I że po polsku można po prostu wyśpiewać chcę dobrą pracę i psa, i pieniądze i brzmi to lepiej niż wydumane pustej szklanki dźwięk. Myślę, że jego teksty mogłyby być czymś na wzór podręczników komunikacji międzyludzkiej. Skoro lepiej sprzedaje się Nicky Minaj niż wiedza podręcznikowa, to może teksty Kochajcie się wbrew popytom na samotność i Ręce związane na kokardę, nic nie napisał od 16, dadzą do myślenia naszemu pokoleniu?

Maria Grudowska

*Mowa o szarmanckim gibaniu w czasie przedpremierowego koncertu na Coke Live Music Festival.