Podsumowaniaprzemek

Najciekawsze EP-ki 2015

Podsumowaniaprzemek

Najciekawsze EP-ki 2015

Nasza redakcja wybrała 24 zacne minialbumy.

Z 72 słuchanych przez nas EP-ek, które ukazały się w 2015 roku, wybraliśmy jedenaście, które opisaliśmy i kolejnych trzynaście, o których nie mogliśmy chociażby nie wspomnieć. Ze słuchaniem EP-ek bywa o tyle ciężko, że czasami nie można ich odróżnić od pełnoprawnych albumów. Bo dziś już właściwie nie wiadomo ile trwa minialbum, a ile longplay. Niby mamy do czynienia z wytycznymi, ale nie do końca się je stosuje. Drugą sprawą utrudniającą słuchanie EP-ek jest ich “niewidzialność” na rynku muzycznym. To takie albumy, które niby są, ale tak naprawdę nikt nie zatrzymuje się przy nich na dłużej, traktowane są po macoszemu albo są w ogóle pomijane.

Chcieliśmy pokazać Wam, że takie albumy też są bardzo ważne, w szczególności dla młodych, początkujących artystów, ale też dla “wyjadaczy”, którzy od jakiegoś czasu nic nie nagrywali, ale nie chcą dać o sobie zapomnieć. To format idealny – kilka świetnych piosenek, nie ma tu miejsca na zbędne utwory, silenie się na “coś więcej”. Przedstawiamy Wam po dwanaście EP-ek polskich i zagranicznych, które wyjątkowo na nas podziałały. Elektronika, rock, r&b, hip-hop, eksperymenty – oto czego słuchaliśmy.

Zagraniczne EP-ki

6. Thundercat – “The Beyond / Where the Giants Roam” (utwór)

Stephen Bruner nagrał niezwykle chilloutową EP-kę, która powstała podczas nagrywania albumów Kendricka Lamara “To Pimp a Butterfly” i Flying Lotus “You’re Dead!”, przy których współpracował Thundercat. Zatem można domyślić się, że “The Beyond / Where the Giants Roam” jest wypadkową tych dwóch albumów, a co za tym idzie – pełno tu jazzu pomieszanego z r&b i elektroniki.

5. Daniel Johns – “Aerial Love” (utwór)

Tuż przed wydaniem swojego debiutanckiego albumu “Talk” Australijczyk zdecydował się wypuścić EP-kę. Muzyk znany z Silverchair postawił w końcu na solową karierę i wyszło mu to na dobre. “Aerial Love” to cztery przyjemne dla ucha utwory, uspokojone, z odpowiednią dozą elektroniki, ze znakomitym wokalem i ciekawymi lirykami. Posłuchajcie takiego “Surrender“, od razu zrobi się Wam ciepło na duszy. Warto zwrócić uwagę na tego pana, bo być może swoimi kolejnymi utworami zawojuje cały świat.

4. Kelela – “Hallucinogen” (utwór)

Coś podobnego dostaliśmy już od innej pani, ale Kelela stawia jednak bardziej na r&b i piosenkowość. Na “Hallucinogen” składa się sześć kawałków, z których każdy hipnotyzuje. Piosenkarka lubi eksperymentować i to słychać. Nie obce są jej zabawy formą i efektami. Kelela zafascynowana jest undergroundową muzyką klubową, co sprawia, że EP-ka jest jeszcze przyjemniejsza w odbiorze. Ciekawe, co sprezentuje nam już niedługo…

3. Vök – “Circles” (utwór)

Czego innego można spodziewać się po muzykach z Islandii, jeśli nie dźwięków przepełnionych nostalgią i spokojem? “Circles” to druga EP-ka tria. Pierwszą była wydana w 2014 roku EP-ka “Tension”. W utworach Vök usłyszycie dużo electro i dream-popu, które uzupełniane są przez mglisty wokal. Niektóre z ich piosenek są mroczne, inne nawet zahaczające o klubowe rytmy (“If I Was”). Jedno jest pewne – na tym się nie skończy. Będziemy śledzić ich poczynania, bo zapowiada się nieziemsko.

2. Foo Fighters – “Saint Cecilia” (utwór)

Dosyć niespodziewanie pojawiła się EP-ka od Foo Fighters. Jest ona niejako ukoronowaniem ich 20-letniej działalności na rynku muzycznym. Na “Saint Cecilia” znalazło się 5 utworów, które są kwintesencją tego, co w Foo Fighters najlepsze. Ich najnowsze wydawnictwo to po prostu dobre, rockowe granie i nic więcej nie trzeba tu dodawać. No, może oprócz tego, że warto samemu się przekonać.

1. Sharon Van Etten – “I Don’t Want to Let You Down” (utwór)

Sharon Van Etten urzekła nas w 2014 roku swoją czwartą płytą – “Are We There” (recenzja). Rok później swoją dyskografię postanowiła uzupełnić EP-ką i to nie byle jaką, mimo tego że utwory, które tu znajdziecie powstały podczas sesji nagraniowych albumu “Are We There”. Piosenki, które znalazły się na “I Don’t Want to Let You Down” to szczere zwierzenia songwriterki i chyba to najbardziej nas poruszyło.

Wyróżnienia:

Holy Holy – “The Pacific” (utwór)
Loop – “Array 1″ (utwór)
Marcus Marr & Chet Faker – “Work” (utwór)
Mikael Seifu – “The Lost Drum Beat” (utwór)
Nicholas Allbrook – “Walrus” (utwór)
Suicide Commando – “The Pain That You Like” (utwór)

Polskie EP-ki

5. Mono.log – “Azymut” (utwór)

Polską “piątkę” rozpoczyna hip-hopowy album. Chociaż nie do końca jest on tak “hip-hopowy”, bo oprócz rapu Szymona Tumułki mamy tu podkłady, które zrobił Blossom, znakomity polski producent, który specjalizuje się w robieniu pięknych, downtempowych utworów. “Azymut” to pięć kawałków, gdzie dźwięki pięknie lepią się ze słowami. Właśnie po takich EP-kach i działaniach młodych artystów wiemy, że polski hip-hop idzie w dobrym kierunku.

4. Bemine – “Hopscotch” (utwór)

“Hopscotch” nie jest zwykłą EP-ką. Nawiązuje do “Gry w klasy” Julio Cortazara. Utwory oparte są na tekstach z tej książki, dzięki czemu pozostawiają duże pole do popisu jeśli chodzi o ich interpretacje. Warstwa muzyczna jest natomiast mieszanką popu z elektroniką. W większości są to subtelne brzmienia, skoncentrowane wokół syntezatorowych dźwięków, momentami samotne i smutne, innym razem mocne i rozdzierające. Jesteśmy ciekawi, co dalej. Czekamy na kolejne wydawnictwa.

3. RYSY – “Ego” (utwór)

I to się nazywa wejście z buta w polski rynek muzyczny. Nie trzeba robić długich zapowiedzi, męczyć wszystkich dziennikarzy i ich portali, aby się wybić. Wystarczy wypuścić teaser kawałka, zapowiedzieć EP-kę i czekać, aż media same zaczną huczeć. I zaczęło się. Dobra muzyka zawsze obroni się sama. “Ego” to zaledwie trzy utwory, ale za to jakie! Duet tą krótką EP-ką rozpalił nasze żądze, które zostały jeszcze podsycone późniejszym debiutanckim albumem “Traveler”.

2. Fertile Hump – “Fertile Hump” (utwór)

Polski blues rock? A czemu nie? My też to czujemy i mamy co pokazać. Na płycie znalazły się cztery surowe utwory, których słucha się naprawdę dobrze. To takie garażowe granie, niezobowiązujące, ale wciągające, wyważone, ale z nutą szaleństwa. Najjaśniejszym punktem Fertile Hump jest jego wokalistka, ze swoim genialnym głosem, który robi tu niejako za kolejny instrument. Nie pozostaje nam nic innego jak tylko słuchać, słuchać i… słuchać.

1. Taco Hemingway – “Umowa o dzieło” (utwór)

Co do pierwszego miejsca nie mieliśmy żadnych wątpliwości. “Umowa o dzieło”, mimo że trochę gorsza od swojej poprzedniczki, podbiła nasze serca. Ten 30-minutowy krążek to opowieści o otaczającej nas rzeczywistości opakowane w zgrabnie dobrane beaty Rumaka. Wszystko jest na tyle wiarygodne, że pozostanie na długo w naszych głowach. No bo kto dziś po odebraniu awizo nie zacznie sobie podśpiewywać wracam i widzę awizo, awizooo, awizooo… albo na różne pytania nie odpowiada bardzo proszę?

Wyróżnienia:

Jesień – “O” (utwór)
Lor – “Welcome, Welcome, I’m a Worm” (utwór)
Venter – “Lost” (utwór)
Ketha – “#!%16.7″ (utwór)
Kortez – “Jazzboys Session” (utwór)
Oxford Drama – “Fluctuations” (utwór)
Tranquilizer – “10Ö8″ (recenzja / utwór)

Ewelina Malinowska