Nie da się nie kochać Stuarta Murdocha! – wywiad z liderem Belle & Sebastian

Nie da się nie kochać Stuarta Murdocha! – wywiad z liderem Belle & Sebastian

O nowej płycie, filmie “God Help the Girl”, wytwórniach i układaniu setlisty.

Na rozmowę ze Stuartem miałam tylko dziesięć minut, skróconych przez moją niezdrową ekscytację i zniewalający urok tego szkockiego wokalisty. Można było zadać jeszcze jedno pytanie zamiast zajmować się wypraszaniem ulubionej piosenki, ale tym razem fanowstwo przegrało z profesjonalizmem i wiecie co? Warto było – finał koncertu Belle & Sebastian zatrzymam sobie na długo.

Katarzyna Borowiec: Przede wszystkim chciałabym zapytać Cię o nowy album. Słyszałam, że nagrywaliście w Atlancie, a premiera planowana jest na jesień?

Stuart: Tak. Ale zostanie wydany w styczniu.

Czytałam, że zainspirowała Cię Eurowizja?

Tak, częściowo. Wiesz, to coś takiego, co powiesz w wywiadzie, a potem krąży… to chyba był wywiad dla Rolling Stones’a?… To było tak… Tytuł tego albumu będzie brzmiał “Little Concepts in Rock’n'Roll”. Czasami podczas pracy masz kilka pomysłów i my mieliśmy właśnie kilka takich małych konceptów, kiedy zabraliśmy się za pisanie, z tymi wszystkimi pomysłami. Co by było na przykład, gdybyśmy napisali piosenkę tak, jakbyśmy byli tureckimi przedstawicielami na Eurowizję w 1980, wczujmy się w to na ten moment. A potem, ok, to napiszmy piosenkę polityczną, o osobie, która jest w Glasgow i chce walczyć z rządem. Mieliśmy mnóstwo takich pomysłów, i niektóre dostały się na płytę, ten z Eurowizją dał radę. Są na tej płycie piosenki, które chętnie wykonałbym na Eurowizji.

Ale chyba na tej z przeszłości, prawda?

No jasne, o to chodzi. Teraz byłbym za stary. To musiałoby być gdzieś w latach 80.

Nakręciłeś ostatnio film. Chciałabym zapytać o narrację, bo bardzo często piszesz z punktu widzenia dziewczyny i bohaterka tego filmu też jest dziewczyną. To bardzo interesujące, bo jesteś mężczyzną… Jak to się dzieje, że potrafisz identyfikować się z dziewczynami i pisać z ich perspektywy?

To bardziej ty mogłabyś powiedzieć, czy identyfikuję się poprawnie czy nie. Chyba chodzi o to, że zawsze pisałem o postaciach, z perspektywy postaci. Nie pytałem o niczyje pozwolenie, po prostu pisałem. A ta postać była zawsze silniejsza niż pozostałe. Nie miałem wyboru, biegłem, i usłyszałem tę pierwszą piosenkę. To było jak przełączenie radia. Musiałem napisać tę piosenkę i wiedziałem, że to kobieta ją śpiewała. Więc po prostu napisałem piosenkę dla niej. Nie rozmyślałem nad tym za bardzo, to po prostu się stało. Napisałem potem więcej piosenek i stała się pełnokrwistą bohaterką.

To Eve, prawda?

Tak, dokładnie. Utożsamiam się z nią. Są rzeczy, które jej się przydarzyły, które przydarzyły się też mnie. Rozumiem ją.

Czy Twój film będzie w dystrybucji w Polsce?

Tak, pokazywaliśmy go w Berlinie na festiwalu i myślę, jestem prawie pewien, że pierwsza osoba, która wykupiła film to był Polak! Bardzo entuzjastycznie do niego podchodził.

Niedługo będzie dwudziestolecie Belle & Sebastian. Planujecie jakieś świętowanie?

Nie wiem, jak myślisz, co powinniśmy zrobić? Może popłyniemy w rejs. Zawsze chcieliśmy popłynąć w rejs i wziąć mnóstwo ludzi na pokład, na duży statek. Potem popłynąć na Morze Śródziemne i grać koncerty we wszystkich tych amfiteatrach. To by było bardzo dobre. Może to zrobimy.

Ostatnio wydaliście kompilację z b-side’ami i niewydanymi utworami, czytałam, że remiks “I’m a Cuckoo” The Avalanches miał być singlem, ale wytwórnia się na to nie zgodziła?

Daliśmy im to do zremiksowania i myśleliśmy, że wyjdzie z tego jakiś super pop mix, ale wyszło trochę inaczej. Ale podobało mi się to, że wyszło inaczej. Nie mogliśmy raczej dać tego do radia. Ale wyszło bardzo fajnie.

Nie jesteście już w Rough Trade?

Tak, to już skończone. Znudzili się nami. Zawsze się tak z nimi kończy, wyrzucają ludzi, kiedy są zbyt starzy, to ich tradycja. Ci goście są świetni, ale to skończone.

Kto wyda nowy album?

Matador. Znamy ich od wieków. Więc to oni wydadzą naszą płytę na cały świat. Są większymi pop gwiazdami niż my. Lubią dobre wino, jedzenie…

I świetne zespoły…

Tak, mają parę dobrych.

Jakie macie plany na dzisiejszy koncert, jeśli mogę spytać?

Hm, planowałem małą drzemkę przedtem. I myślę właśnie nad setlistą. Jeśli chcecie jakąś piosenkę – to jest ten moment.

O tak! “Get Me Away From Here I’m Dying”!

Ok, zagramy. Coś jeszcze?

Nie, tylko tę, bo wiesz, byłam trzy lata temu na Waszym koncercie w Warszawie i nie było jej na setliście.

A tak. Wiesz co, jeździłem tu na rowerze… W tym takim wielkim parku tutaj, i szukałem setlisty z Warszawy, żeby teraz ułożyć inną, a potem pomyślałem, że może nie było tam tak dużo ludzi… Ale skoro ty byłaś, to ułożę inną. I myślałem o czymś jak “Photo Jenny”, kojarzysz? Jest dosyć stara…

Wszyscy lubią stare piosenki!

Myślałem o tym, żeby ją zagrać, ale nie wiem, czy ktoś ją będzie znać? Jeszcze pomyślę.

Planujecie wrócić na niefestiwalowy koncert?

Oczywiście. Przyjedziemy zagrać nowe piosenki, na razie jeszcze je szlifujemy. Wrócimy i zagramy nowe piosenki.

Na trasie jubileuszowej.

Na statku!

Rozmawiała Katarzyna Borowiec
fot. Gosia Lewandowska