No Why – “Weathered” EP

No Why – “Weathered” EP
wyd. własne/2014

Nowa nadzieja smutnego rock’n'rolla?

Już po pierwszym odsłuchu EP-ki “Weathered” trudno nie odnieść wrażenia, że mamy do czynienia z solidnym gitarowym graniem. Barwa głosu, jak i nastrojowość wykonania, stawia Matta Offorda obok Brada Hargetta z Crystal Stilts i Jima Reida z The Jesus and Mary Chain. Jest on równie niewzruszony, co pogodzony z frustrującą rzeczywistością; wyzuty z wszelkich emocji, szczególnie w otwierającym “Anxious”. Paradoksalnie przeciwstawnie do tego, co sugerowałby tytuł. Z resztą sprzeczności jest tu więcej. Niska barwa głosu wpisując się tak mocno w post-punkowe tradycje, odpowiada jednocześnie za świeżość brzmienia zarejestrowanego materiału.

Debiut No Why pełen jest hipnotyzującej i dusznej atmosfery z pogranicza post-punku i shoegaze’u. Jednak bez zbytecznego melodramatyzmu pierwszego gatunku i nadmiernych efektów dźwiękowych drugiego – Nowozelandczycy są po prostu w stanie wykrzesać linie melodyczne, które zapadają w pamięć. Potrafią pisać piosenki dopełnione post-punkowym brzmieniem, dysonansami i rozstrojonymi gitarami – jak na “War” czy “Flags”. Najbardziej oryginalną i dojrzałą kompozycją wydaje się być “Mine”. Mamy tu i głęboki mrok Joy Division i gitarowy jazgot Sonic Youth. Chłód lat 80. łączy się z garażowym rockiem, a wszystko to spowija hałaśliwa mgła shoegaze’u.

Tym samym formacja dowiodła, że shoegaze nie jest jeszcze gatunkiem wymarłym, jak można by sądzić. Z pewnością i oni dorastali przy nagraniach My Bloody Valentine, Ride czy Swervedrivera. Ale dziś dla współczesnych im A Place to Bury Strangers mogą stanowić solidną konkurencję. Oby i im się udało.

Mateusz Cudo