Noah and the Whale – “Last Night On Earth”

noah-and-the-whale-last-night-on-earth.jpg Noah And The Whale – “Last Night On Earth”
Mercury Records / 2011

Dobrze wykorzystany potencjał.

Przeskok, jakiego dokonało Noah And The Whale na swojej drugie płycie, był imponujący. Z zespołu układającego zgrabne, folkowe piosenki stali się artystami potrafiącymi stworzyć przemyślany i dojrzały koncept-album. Anglicy okrasili “The First Days of Spring” skomponowanymi z rozmachem partiami smyczków i sekcji dętej, a nawet chórem, więc wydawać by się mogło, że na trzeciej płycie będą posiadali niewielkie pole manewru, aby zaskoczyć czymś nowym.

W pewnym sensie “Last Night On Earth” wraca do formuły znanej z debiutanckiego “Peaceful, the World Lays Me Down”, ponieważ znów otrzymujemy zestaw lekkich, wpadających w ucho przebojów. Różnica polega na tym, że wracają bogatsi o doświadczenie i większą pewność siebie. Londyńczycy podmienili orkiestralne aranżacje na bardziej modne ostatnimi czasy rozwiązanie, czyli elektronikę. Nie jest to jednak zmiana zrobiona na siłę, byleby wpisać się w obowiązujący obecnie trend – wręcz przeciwnie, po pierwszych przesłuchaniach właściwie nie zauważa się syntezatorów i automatu perkusyjnego, tak naturalnie splatają się z wcześniejszym stylem Noah and the Whale. “Last Night on Earth” jest ciekawym przykładem, jak kreatywnie można wykorzystać stylistykę lat 80-tych.

Zabawy brzmieniem to tylko jeden z atutów wyspiarskiej czwórki. Nadal najważniejsze pozostają świetnie napisane piosenki, a te składają się praktycznie na cały album. Zwiewność towarzyszy każdemu kawałkowi, więc bez problemu można by wziąć dozwolony numer i wydać go jako singiel. Obojętnie, czy weźmiemy “Just Me Before We Met” i “Waiting for My Chance to Come”, najmocniej przypominające (dzięki melodiom skrzypiec) utwory z poprzednich płyt, czy też posłuchamy nostalgicznego, zamykającego płytę “Old Joy” – poziom “Last Night on Earth” jest niezwykle równy. Krótko mówiąc, Noah And The Whale kontynuują bardzo dobrą passę.

Krzysztof Kowalczyk