Ocean of Noise – “Ocean of Noise”

Ocean of Noise – “Ocean of Noise”
Wytwórnia Światowa/2013

Od groma gości.

Do tej pory Białystok był miastem rzadko przywoływanym na afisze w kręgach muzycznych. Mam nadzieję, że cała sytuacja się zmieni, a to dzięki debiutanckiej płycie Rafała Konopki, który powołał do życia swój solowy projekt – Ocean of Noise.

Poznaliśmy go już w ubiegłym roku za sprawą singla “200“, w którym gościnny udział wziął wokalista Much – Michał Wiraszko. Duetu Konopka – Wiraszko zasmakować możemy także w piosence “June“, która ma najbardziej intymny charakter ze wszystkich zebranych na płycie. Swoim talentem Konopkę wsparł nie tylko Michał. Gościnny udział wzięli także Magdalena Noweta (aż w trzech utworach!), Piotr Brzeziński, Marta Trusewicz oraz Piotr Zalewski. Do tej pory nigdy nie byłam zwolenniczką takich wydawnictw, gdzie artysta ze swoją muzyką wychodzi naprzeciw całemu szeregowi innych muzyków. Albumy takie, w moim odczuciu, trąciły eklektyzmem, a zaproszeni goście zamiast ubarwiać i dążyć do spójnej jedności, uciekali w sobie dobrze znane rejony. I w tym miejscu, z wielką ulgą, muszę zaznaczyć, że płyta “Ocean of Noise” się obroniła i wyżej wymienione wady jej nie dotyczą.

Od strony muzycznej “Ocean of Noise” jest bardzo przyjemnym i ciepłym albumem. Z elementami elektroniki upiększonej brzemieniem gitar i subtelnymi klawiszami. Posiadającym w sobie pokłady tak ważnej dla mnie melancholii, jak i ziarenka przebojowości.

Piosenką wybijającą się poza szereg jest, już wcześniej wspomniana, “June” – wyszeptana przez Wiraszko z tą sensualną chrypką. Wokal w każdym zakamarku dźwięku naładowany jest emocjami, czym powoduje szybsze bicie serca. Tak bezpośredni i druzgoczący przekaz zyskał na sile dzięki polskiemu tekstowi, który obecny jest także w drugim utworze duetu Konopka – Wiraszko, jakim jest “200″, lecz to już całkiem inna bajka. Zmysłowość została zastąpiona przez elektryzujący power przywodzący na myśl wczesne dokonania zespołu zaproszonego gościa, a także w początkowej fazie utworu melodie Neo Retros.

Na wyróżnienie zasługuje także jedna z ballad wykonywanych przez Magdalenę Nowetę. Mowa o utworze “I Want You“. Delikatnym, niezwykle kobiecym i również bardzo smutnym. Natomiast “Suicide”, w której wokal należy do Piotra Zalewskiego, jest songiem najbardziej psychodelicznym z zebranych. Poraża swą wymownością, a wyśpiewane słowa I wish I could stop the time jeszcze długo po upłynięciu tych czterech minut utworu sieją spustoszenie w duszy.

Rafał Konopka ze swoją muzyką trafił wprost w me serce i gusta muzyczne. Na tak bardzo krótkim albumie, bo trwającym 32 minuty i 23 sekundy, zawarł piękno w czystej postaci, do którego wracam codziennie.

Katarzyna Matuszyńska