Relacjeprzemek

Od solisty do zespołu

Relacjeprzemek

Od solisty do zespołu
Warszawa/17.11.2014

Relacja z koncertu How to Dress Well.

Przed Tomem Krellem wystąpiła Oly. - dziewczę grające na ukulele w towarzystwie pana z gitarą. Słodkie nutki dzierżonego przez nią instrumentu ładnie splatały się z jej miękkim głosem i plumkaniem ze strony kompana. Całość była urokliwa i dla ucha całkiem przyjemna, choć kompozycje Oly. są trochę, jak to się nieelegancko mówi, na jedno kopyto, a dokładniej na kilka podobnie wydobywanych akordów. Od całości historii, które niestety tak średnio wciągały do świata wokalistki, być może przez trudności z wyłapaniem słów (nie wydaje mi się, żeby śpiewała sodomize me, a przez chwilę miałam takie wrażenie), na plus odróżniła się piosenka o wielorybie (tutaj trudności nie było). Ciekawam, co wygrzmoci ze swojego ukulele w przyszłości.

Kiedy pierwszy raz widziałam How to Dress Well, w tym dziwnym lesie, jak on sam wspomina Dolinę Trzech Stawów, był na scenie sam – a dokładniej z flaszką alkoholu i laptopem. Teraz laptop obsługuje mu kolega Erin, który czasem przygrywa też na smyczkach czy gitarze, do tego dochodzi perkusista i pani wokalistka, która gra również na klawiszach. Zrobił się z tego tajemniczego, kameralnego projektu cały zespół. Jest więc inaczej, i choć trochę tęskno za tym magicznym klimatem występu na Off Festivalu, to i tak jest pięknie.

Setlista zawierała głównie piosenki z najnowszej płyty, “What Is This Heart?”. I choć w pierwszym utworze Tom śpiewał I don’t have the power, muzycznie wydarzyło się coś dokładnie odwrotnego. Z delikatnych bitów “Love Remains” i dominującego wokalu “Total Loss” przeszliśmy do mocnych, prawie dyskotekowych rytmów, w których topił się głos Krella, który czasem śpiewał do zwykłego, a czasem do mikrofonu z nałożonym mocnym efektem echa. Choć było mocniej i intensywniej w warstwie instrumentalnej, nadal wszystkim rządził wysoki głos Toma.

Z poprzedniej płyty pojawiły się “Cold Nights”, wspaniała kompozycja, za którą współodpowiada Matthew Barnes, znany jako Forest Swords, oraz “Set It Right” na zakończenie całego koncertu. Pierwszy utwór stracił nieco z leśnej magii na rzecz brzmienia głębiej schowanego w estetyce How to Dress Well. Drugi został zadedykowany rodzinie – na sali był obecny ojciec wokalisty.

Tego wieczoru Krell mówił zresztą wyjątkowo dużo – był niezwykle radosny i rozgadany. Z jednej strony mógłby chyba zaśpiewać więcej piosenek (na liście miał jeszcze “& It Was You”), ale z drugiej żarty miał niezwykle pocieszne, a radosna atmosfera zawsze sprzyja lepszemu odbiorowi, nawet smutnych piosenek. No i dowiedzieliśmy się, kto jest odpowiedzialny za ostatnie nieszczęścia trapiące Bono, i kto jest właścicielem klubu Hybrydy… Tom zagadywał publiczność, która ładnie podchwytywała tematy, może z wyjątkiem jednej natrętnej osoby, która wymusiła na wokaliście odśpiewanie “Happy Birthday”. Wokalista wspominał też poprzednie występy w Polsce, co było bardzo miłym akcentem, zwłaszcza, że na publiczności z Hamburga nie zostawił suchej nitki (nie spodziewajcie się tam jego występów).

Z “Love Remains” How to Dress Well w swoim nowym, szerokim składzie zagrało nam prześliczne “Suicide Dream 1″, kończące się prześlicznym fragmentem śpiewanym. A na bis – “Words I Don’t Remember”, w którym znów wokal topił się w echu.

Jak się dobrze ubierać? W dźwięki, oczywiście w dźwięki.

Katarzyna Borowiec