Pablopavo – “Tylko”

Pablopavo – “Tylko”
Karrot Kommando/2014

Pablopavo jako Johnny Cash.

Taki Kamil Bednarek dla trzydziesto- i czterdziestolatków – powiedział kiedyś jeden z moich znajomych o Pablopavo i choć stwierdzenie jest dość absurdalne, to jakaś cząstka prawdy w nim istnieje. Tak jak młode dziewczęta i chłopcy (drudzy chyba rzadziej) spijają słowa z ust Bednarka, tak wielu starszych u Pablopavo odnajduje to, co dla nich ważne, wkurzające czy ciekawe.

“Tylko” to materiał, w którego powstawaniu nie wzięły udział Ludziki. Dla tych, którzy mniej lub bardziej wnikliwie śledzili losy Pablopavo, tego rodzaju scenariusz był łatwy do przewidzenia. Kwestią czasu pozostawało bowiem postawienie na skrajny minimalizm, surowość i przymierzanie maski Johnny’ego Casha.  Nie jest to jednak album, który można by nazwać stricte solowym, bo też swoje dołożył producent i multiinstrumentalista Aleksander “Mothashipp” Molak.

Najnowsza produkcja Pablopavo zawiera zaledwie osiem piosenek, w przeważającej części akustycznych. Czasami do uszu dobiegają wprawdzie uderzenia w rozmaite przedmioty czy dźwięki powstałe przy użyciu kończyn, ale w sposób, który nigdy nie odwraca uwagi od tego, co najistotniejsze. Podstawą jest bowiem treść, a od kilku lat doskonale wiadomo, że w tej materii Pablopavo jest “mistrzem”. Tym razem otrzymujemy między innymi opowieści o byłym bokserze, chorych w szpitalu, bezdomnych walczących z mrozem. Smutek wylewa się z niemal każdej sekundy płyty. Momentami brzmi to jak lepsza wersja Maleńczuka z czasów, gdy ten był jeszcze artystą. Można mieć zastrzeżenia do umiejętności wokalnych Pablopavo czy nie zawsze interesujących rozwiązań muzycznych, ale daru genialnego “gawędziarza” nikt nie powinien mu odmawiać.

“Tylko” w przeciwieństwie do innych płyt Pablopavo cieszy jedynie kilka razy  i w tym upatruję największą wadę albumu. Chciałoby się więcej i chyba też dlatego z radością wróciłem do “Poloru”. Rozumiem potrzebę artysty, ale wolałbym, żeby akustyczne i minimalistyczne granie nie zdominowało jego działalności twórczej. Świetnej działalności, której “Tylko” jest najsłabszym momentem, ale wyłącznie dlatego, że poprzeczka zawieszona jest bardzo wysoko.

Michał Stępniak