Paula i Karol – “Heartwash”

Paula i Karol – “Heartwash”
Agora/2014

Czasem nie warto poważnieć.

Entuzjazm. Tym jednym słowem najłatwiej było określić twórczość warszawskiego zespołu na początku ich działalności. Urokliwymi, folkowymi piosenkami zanurzonymi w nowoczesnej miejskości oraz naturalnością i bezpretensjonalnością zdobyli serce najpierw warszawskiej publiczności. Taka była ich debiutancka EP-ka, taka była ich pierwsza duża płyta. Tacy też byli podczas kręcenia wideosesji. Nie był taki ich drugi album, “Whole Again”. Paula i Karol postanowili spoważnieć. Nie wyszło im to na dobre, płyta sprawiła wrażenie wymuszonej.

Na “Heartwash” wracają do tych radosnych chwil. Folk ustąpił miejsca indie popowi. Wracają też dobre piosenki, zapadające w pamięć od pierwszego usłyszenia. Wróciła również spontaniczność i luz, którego brakowało dwa lata temu. Wszystko brzmi naturalnie, bez zbędnych udziwnień. Chce się po prostu tańczyć do tej muzyki. Albo wyjść z domu na spacer z szerokim uśmiechem na ustach, bo życie jest takie piękne. Jasne, ani Paula, ani Karol nie są już beztroskimi dwudziestolatkami, to słychać. Tylko że dojrzałość nie oznacza tu powagi. Wydaje się, że zespół odnalazł czystą radość i zabawę z grania. Nawet wtedy, kiedy zwalniają tempo i pojawia się miejsce na zadumę.

Jesień już blisko, warto mieć taką radosną płytę na podorędziu na wypadek niepogody.

Michał Wieczorek