Perfume Genius – “Too Bright”

Perfume Genius – “Too Bright”
Matador Records / 2014

Do trzech razy sztuka.

Patrząc na okładkę najnowszej płyty Perfume Genius – “Too Bright” – aż trudno uwierzyć, że widniejący na niej ekscentryczny 32-latek o chłopięcej urodzie to ten sam Mike Hadreas, którego znamy z albumów “Learning” czy “Put Your Back N 2 It”. Pierwszym zaskoczeniem jest emanująca z artysty niezwykła hardość i pewność siebie. Drugim – fakt, iż w przeciwieństwie do okładek dwóch poprzednich wydawnictw twarz Hadreasa pozostaje odkryta. Symbolika tego aktu obrazuje w skrócie przemianę, jaka w ciągu minionych dwóch lat dokonała się w życiu prywatnym i twórczości tego amerykańskiego muzyka. Odrzuciwszy maskę nieśmiałości Perfume Genius podjął krucjatę przeciw homofobii i stawił czoło swoim niegdysiejszym lękom. W efekcie owej walki powstał jeden z lepszych albumów minionego roku – “Too Bright”.

Wydana 23 września 2014 roku płyta trwa zaledwie trzydzieści jeden minut, aczkolwiek żadna z nich nie jest minutą straconą. Na “Too Bright” trudno się bowiem doszukać słabych momentów, a każdy spośród jedenastu kawałków zamieszczonych na płycie cechuje innowacyjność i różnorodność dźwięków. W nagrywaniu kompozycji uczestniczył były współpracownik PJ Harvey, John Parish, oraz znany z działalności w trip-hopowej grupie Portishead muzyk i producent, Adrian Utley. To właśnie za jego sprawą płyta “Too Bright” rozbrzmiała feerią nowych instrumentów i nabrała bardziej syntezatorowego kształtu.

Nowe oblicze twórczości Hadreasa zręcznie przeplata się z charakterystycznymi dla artysty minimalistycznymi balladami z udziałem pianina i gitary. Perfume Genius uprawia swoistą żonglerkę, mieszając spokojniejsze, melancholijne utwory (jak chociażby otwierający płytę “I Decline”, “Don’t Let Them In” czy tytułowy “Too Bright”) z eksplozją dźwięków, krzyków i przyprawiających o przyjemną palpitację serca pisków. W “My Body” na łopatki rozłożą nas potężne basy i histeryczne wokale, w “Grid” niepozorne z początku post-punkowe intro porwie w szaleńczy trans, a “I’m A Mother” zabierze w podróż Nautilusem do odległego uniwersum. Ekstatycznych uniesień możemy doznać również w rewelacyjnym “Longpig”, na który składają się cyfrowe brzmienia zakrapiane lekką, orientalną nutą i charyzmatycznym wokalem Hadreasa. Słuchaczom lubującym się w bardziej popowych brzmieniach z pewnością do gustu przypadnie natomiast utwór “Queen”, w którym muzyk w prześmiewczy sposób rozprawia się ze stereotypowym postrzeganiem osób homoseksualnych.

Albumem “Too Bright” Perfume Genius udowodnił, że w pełni zasłużył na swój pseudonim artystyczny. Potrzeba bowiem niesamowitego geniuszu, aby stworzyć album, który słuchany po wielokroć potrafi niezmiennie uwodzić i zaskakiwać.

Dorota Szubska