Peter Bjorn and John – “Seaside Rock”

seasiderock.jpg Peter Bjorn and John – “Seaside Rock”

Dźwięki z wybrzeża

Myślisz, że już niczym nie zaskoczy Cię trzech facetów z wybrzeża? Po chwytliwym kawałku “Young Folks” można by się zastanawiać czy będą w stanie jeszcze czymś zaskoczyć. Jednak nowa płyta “Seaside Rock” działa wręcz hipnotyzująco.

Już pierwszy kawałek “Inland Empire” nie pozostawia obojętnym. Piosenka promująca krążek jest klimatyczną esencją, łączącą orientalizm, elektronikę  i dźwięki codzienności. Cały album to granat, z którego ktoś wyciągnął zawleczkę. Zastanawiasz się tylko kiedy wybuchnie. Na taką delikatnie tłamszoną dawkę energii składa się niezwykłe połączenie elektroniki z nietypowymi instrumentami. “Inland Empire” przypomina trochę podchody na polu minowym, a dochodzący nie wiadomo skąd dźwięk bałałajki dodaje całości pikanterii i tajemniczości. Dźwięk bębnów i ilość elektronicznych efektów sprawiają, że utwór ten zadziwia kunsztownością niczym barokowy obraz.

“Seaside Rock” to płyta pełna niepokoju, poszukiwań, różnorodności klimatów. Możnaby powiedzieć, że chłopcy ze Szwecji grają klasyczny rock z lat 60-tych. Ale byłoby za prosto. “Barcelona” spowodowała, że poczułam się zagubiona. Początkowo to ciepły, kojący kawałek pełen dźwieków fortepianu, dzwoneczków, ale klimat jednak szybko się zmienia. Szum morza i dające się coraz wyraźniej słychać bicie bębnów budzi niepokój. Ludzkie głosy, dźwięk upadających przedmiotów niezwykle działają na wyobraźnię. Peter, Bjorn i John do perfekcji opanowali sztukę zabawy z słuchaczem co sprawia, że poczułam się troszkę jak małe dziecko, któremu ktoś daje i odbiera lizaka.

Także “Wycieczka na ryby” (“Erik’s Fishing trip”) nabiera lekko idyllicznego wymiaru, choć głos starszego mężczyzny przewijający się przez cały utwór powoduje zamęt. Taka właśnie jest nowa płyta chłopców z wybrzeża, Peter’a, Bjorn’a i John’a – zaskakująca i nowatorska i pełna orientalizmu. I cóż, że ze Szwecji!

Ania Forma