Plan B – “The Defamation of Strickland Banks”

plan-b_cover.jpg Plan B – “The Defamation of Strickland Banks”
679/Atlantic/2o1o

Tragiczna historia.

Pod pseudonimem Plan B kryje się Brytol Ben Drew. Nagrał już płytę “Who Needs Actions When You Got Words”. Teraz wydał drugą “The Defamation Of Strickland Banks”.

To historia muzyka, który w więzieniu przesiedział za niewinność. I rzeczywiście, koncept. Zarówno tekstowo jak i wizualnie. Retro teledysk do Prayin rozgrywa się właśnie w zakładzie karnym. Temat dosyć ponury. Tak jak i słowa, którymi prowadzona jest narracja. Drew opowiada o walce, przetrwaniu, przerwanej miłości, Bogu i ulicznym życiu.

Ciężko jest się jednak łamać przy tak dobrej muzyce. Plan B reprezentuje bogactwo brytyjskiej muzyki. W doskonały sposób bawi się melodią. Każde słowo płynie, jest lekkie i gładkie. Fantastycznie brzmią gitary. Mocne, rytmiczne, trafiające w punkt. Nie wysuwają się na pierwszy, nomen omen, plan, bo tam dominują dęciaki. Wymiennie z sekcją smyczkową. Pięknie bębni też perkusja. Każdy instrument żyje. Produkcja jest niezwykle świeża i selektywna. Tak, by nie zaniedbać żadnego elementu. Zaniedbany nie został także chłopacki rap, którego jednak więcej było na debiucie artysty.

Zazwyczaj pojawią się skojarzenia z The Streets. I słusznie. Ale na owym rapie też się skończą. Plan B czerpie z Jamesa Browna. Słychać też Prince’a, Curtisa Mayfielda a nawet Earth Wind & Fire. “The Dafamation of Strickland Banks” przesiąknięta jest energią soul i funk. Aczkolwiek przetworzoną we współczesny sposób. Płycie nie można odmówić szaleńczego uroku. Idealnie się przy niej bawi, tańczy i wzrusza. Choć historia jest tragiczna, bo zakończona zabójstwem, przeplatana romansem i gwałtem.

Michał Baniowski

http://baniowski.wordpress.com/