Relacjeprzemek

Płyny i Muzyka Końca Lata w Hydrozagadce

Relacjeprzemek

Muzyka Końca Lata fot. Bartek GórkaPłyny i Muzyka Końca Lata w Hydrozagadce
26.11.2011/Warszawa

Nie wszyscy tego dnia wybrali koncert Fisza i Emade otwierający ETM.

O koncertach Płynów nasłuchałem się wiele. W skrócie: są doskonałe i epickie. Pierwszy raz udało mi się trafić na występ warszawskiego zespołu dopiero w ostatnie wakacje. Grali na Skwerze, ludzi było mało, atmosfera piknikowa i mimo starań muzyków było tylko poprawnie. Dlatego nie zastanawiałem się dwa razy, by zweryfikować swoje pierwsze wrażenie na koncercie z prawdziwego zdarzenia. W piątek oferta imprezowo-koncertowa był tak bogata, że w Hydrozagadce stawili się przede wszystkim szalikowcy obu wykonawców. To bardzo dobrze wpłynęło przede wszystkim na Płyny, które niesione entuzjazmem publiczności zagrali tak, jakby to miał być ich ostatni występ na scenie. Koncert był pełen szaleństwa, energii i świetnych piosenek. Pojawiło się kilka utworów z wiecznie nadchodzącej trzeciej płyty zespołu. Na zakończenie zagrali szaleńczą wersję “Nikt nie ma zioła na Sienkiewicza”.

Muzyka Końca Lata miała przed sobą jak widać dość trudne zadanie, ale udało im się. Zagrali tak samo dobrze, jak poprzednicy. Wszystko dzięki bezpretensjonalności mińskiej ekipy. Zero sztuczności, blazy czy zniechęcenia. Piosenki podrywały do tańca, zagrali wszystkie hity ze swoich trzech płyt. Były też bonusy w postaci utworów ze składanek i coverów. Najwięcej braw zebrała Ola Bilińska, która tego dnia zagrała dwa koncerty. Pod koniec było widać, że jest już mocno zmęczona, ale zupełnie nie wpłynęło to na jej formę wokalną i taneczną.

Ci, którzy zamiast koncertu otwierającego Europejskie Targi Muzyczne wybrali koncert na Pradze, nie mają czego żałować.

Michał Wieczorek