Płyny – “Rzeszów – St.Tropez”

payny-rzeszaw-sttropez.jpg Płyny – “Rzeszów – St.Tropez”

Dość długo osłuchiwałam się z tą płytą przed przystąpieniem do pisania. Przede wszystkim dlatego, że szukałam jakiegoś wspólnego mianownika, który mógłby się zawrzeć w jednym, ale konkretnym zdaniu opisującym jaka właściwie jest ta muzyka. Nie znalazłam go. Odkryłam natomiast całe mnóstwo składowych elementów, które połączone w różnych proporcjach, porozsiewane na całym krążku, dają po prostu muzykę Płynów.

Początkowo wydaje się, że wszystko brzmi podobnie. Pozory – więcej tu eklektyzmu niż spójności, co niekoniecznie musi być wadą. Może jedynie pod względem tempa piosenki niewiele się różnią: większość utrzymana jest w umiarkowanym.

Jaki to gatunek? Najwięcej tu popu, ale widoczne są odniesienia do muzyki gitarowej, jazzowej (zwłaszcza improwizowany “Difficult Listening”), nu-jazzowej, latino, a nawet reggae. Inspiracje są całkiem czytelne – jest wymieniony w piosence “Rower Kosmos” David Bowie i Manu Chao, którego echa “Bongo Bong” pobrzmiewają w “Etui” i “Chińskim szajsie”. Dostrzegam także analogie z polskim zespołem Kobiety (damski i męski wokal, podobne brzmienie – nie uwzględniając sekcji dętej). Utwór “Communication Breakdown” natchniony jest przez Joplinowskie ragtime’y, “Warszawa Wschodnia” z kolei rosyjską piosenką poetycką.

Warstwa muzyczna zdaje się być lekka, łatwa i przyjemna (no, może poza ostatnim punktem na krążku – “Difficult Listening”, którego nazwa zabawnie oddaje różnicę w charakterze między tymże fragmentem a resztą płyty). Jednak dodatkowego smaku muzyce Płynów nadają niesztampowe i figlarne teksty, opowiadające (podobnie jak poprzednia płyta) głównie o Warszawie. I właśnie ten subtelny sposób, w jaki zespół przemyca różne dowcipne, nieraz wręcz ironiczne skojarzenia (zarówno w warstwie muzycznej, jak i w tekstach), nie do końca widoczne za pierwszym razem, ale ujawniające się w miarę poznawania całego materiału, jest nader uroczy.

Płyta “Rzeszów – St.Tropez” ujęła mnie swoją pozorną prostotą, która tak naprawdę okazuje się tylko złudnym wrażeniem, po uważnym wysłuchaniu całości błyskotliwego materiału. Parę razy, czytając o muzyce, natknęłam się na określenie “inteligentny pop”. Myślę, że akurat do Płynów, jak rzadko do którego zespołu, termin ten pasuje idealnie.

Anna Lenarcik