Płyny – “Vacatunes”

Płyny – “Vacatunes”
Thin Man Records/2012

Jarmark dźwięków i historii.

Płyny muzycznie przemówiły po raz trzeci, tym razem z nowym wokalem Oli Bilińskiej. Mówią, że grają to, co lubią i lubią to, co grają – dostarczyli własnie  dwanaście kolejnych powodów, aby im uwierzyć.

“Vacatunes” mieni sie wszystkimi kolorami tęczy. Od początku robi sie tu swojsko i przytulnie,  jakoś tak polsko i jak w domu.  Może to zasługa plastycznego języka, zabawy słowem, ciekawych nararacji, może miękkich i ciepłych dźwięków, przyjaźnie mrugających melodii. Płyny po raz kolejny prowadzą korespondencję z piosenkami z dawnych lat. Melodie, które znajdują sie na “Vacatunes” każdy już gdzieś słyszał. Na kasetach rodziców, w rozgłośniach radiowych dekadę i dwie  temu, w filmach z PRL-u, nawet tych podróżniczych. Wreszcie takie rzeczy zdarzają się i współcześnie nad Wisłą (Kobiety, Maki i Chłopaki itp. itd. ).

Słychać na tej płycie przekornie knajpiane “Life on Wars” z socjologicznym rzutem oka na mieszkańców stolicy, i melodią trochę jak z Montrmartre. “Camping de Europa” i “La Revolution” z kolei przenoszą nas trochę na południe. Jest jeszcze jedna “emigrująca” perełka- “Wojna polsko- ruska w PKiN”, śpiewana w języku sąsiadów ze Wschodu. Gdzieś w tych utworach czyhają na słuchacza językowe akcenty, budujące te międzykulturowe połączenia (Should I stay or should I go przemieszane z piosenką niby rosyjskiego barowego grajka, polsko-hiszpańskie żonglerki słowne). Mimo tego stylistyczno-geograficznego rozrzutu nie można tej płycie odmówić spójności i -bezsprzecznie- optymistycznego  klimatu (oraz sporej dozy realizmu). Wakacje z okładki wręcz sączą się przez głośniki.  Dawkując muzyczne przyjemności zespół postawił na efekt świeżości, najlepsze smaczki zostawiając na koniec. ”Najbrzydsze dziewczyny” i jakże trafne “NRF FM” zaliczam do tych właśnie.

Trzeci album Płynów to miejskie historie i trafne spostrzeżenia, osadzone w ciekawej, eklektycznej konwencji. Nic się tu nie gryzie – melodyjny pop świetnie łączy się z folkiem,  zupełnie cicho i nienachlanie wkrada się elektronika. Te  połączenia plus dobra ręka songwriterska twórców sprawiły, że powstała uroczo lekka i równie uroczo niegłupia płyta.

Uwolnij Muzykę! jest patronem medialnym trasy.

Katarzyna Wojtasik