Relacjeprzemek

Polska wreszcie “odhaczona”

Relacjeprzemek

Polska wreszcie “odhaczona”
Warszawa/15.10.2014

Tycho odwiedził Warszawę.

Jeżeli słuchać Scotta Hansena, to już nie solo, ale tylko w trio. I choć ze strony muzyków sprawa wspólnego grania wydaje się być całkowicie przesądzona, to wielu fanów ze śmiałością mogłoby podważać tą decyzję.

Z pewnością trzeba pochwalić chłopaków za świetne wizuale i całą oprawę, którą mieliśmy okazję podziwiać w ten magiczny wieczór. Bez tego byłoby przeraźliwie nudno i kompletnie nie wyobrażam sobie braku tego typu rozwiązań, w przypadku grania tego typu muzyki. Organizatorów należy poprosić, aby następnym razem oszczędzili nam potu i łez, włączając nawiew albo klimatyzację. Zgromadzoną tłumnie polską publiczność – pochwalić za świetne przyjęcie chłopaków, którzy mieli okazję pojawić się w Polsce po raz pierwszy. Jak skomentowała jedna z uczestniczek koncertu: lato wróciło na jeden wieczór. Latem bym tego nie nazwał, bo koncert genialnie wkomponował się w jesienne klimaty. Tycho zwykle koił do snu, wprawiał w znużenie, spokój i melancholię. Trwało to niezmiennie od mojego pierwszego spotkania z tą muzyką w 2006 roku (album “Past Is Proloque”) po “Dive” (2011), najnowszy “Awake” (2014) i trwało do właśnie tego koncertu. I nagle musisz się świetnie bawić. Ba! Tupać nóżką, klaskać i tańczyć. To było jedno z bardziej specyficznych koncertowych przeżyć. Gdyby w Basenie pojawiły się materace, zapewne zaryzykowałbym i poleżakował na którymś z nich. Wtedy doskonale można się wczuć w te “monotonne” granie Tycho, które porównałbyś do grania cały czas tego samego kawałka w różnych aranżacjach. Szczerze? Bez problemu odróżniłem tylko parę utworów z ich poprzedniego albumu “Dive”, a pomogła mi w tym także reakcja publiczności.

Chyba jestem trochę zawiedziony, z tym, że czego innego mogłem się spodziewać? Może większej dynamiki, lepszego nagłośnienia i mniejszego “rozmycia” tych wszystkich dźwięków. Zwracam honor za świetny, przedłużony bis, o który fani musieli się sporo naprosić. Bis, który niektórych całkowicie wyrwał z butów. Porównując materiał z płyty, a wykonanie na żywo przez ten czteroosobowy zespół, nie dziwię się, że Scott Hansen zdecydował się akurat na takie rozwiązanie. Jakoby Tycho było tak bardzo senne, tak mocno przypominało chwilami Air (album “Moon Safari”), czy też Boards of Canada, to nowy materiał prezentuje się na żywo nienagannie. Polska wreszcie “odhaczona”, czekamy na kolejną wizytę. Tym razem wezmę ze sobą leżak!

Mateusz Grzeszczuk