Relacjeprzemek

Powrót do korzeni piosenki

Relacjeprzemek

jeremy-jay.jpg Powrót do korzeni piosenki

Jeremy Jay zagrał koncert wyjątkowy i zupełnie inny niż na OFF Festiwalu.

Niestety, udało mi się zobaczyć tylko 3 ostatnie piosenki występującej przed Jeremym Muzyki Końca Lata. Szkoda, bo z tego, co widziałem, grali bardzo energetycznie i radośnie. Następnym razem wpadnę na cały ich koncert. Najbliższa okazja już 26 listopada.

Koncert Jeremy’ego był wyjątkowy, ponieważ zagrał sam. Bez zespołu. Sam przyznał ze sceny, że to dla niego dość trudne. W ogóle był dość rozmowny. A to przyznał, że przeczytał w pociągu z Pragi do Warszawy całą, mocno skandalizującą książkę. A to porównał Europę Środkową do Zachodniej. A to oświadczył, że przez ostatni miesiąc właściwie mieszkał w Pradze. Wreszcie, onieśmielony i zaskoczony entuzjastyczną reakcją (niestety) nielicznie zgromadzonej publiczności, stwierdził, że zabrałby wszystkich do domu, gdyby tylko mógł.

Zagrał trochę starych piosenek, większość nowych, ze “Splash” i kilka zupełnie świeżych. W surowej oprawie zabrzmiały inaczej niż na płytach, nadal romantycznie, ale jeszcze bardziej retro. Samo wykonanie bywało różne, Jeremy często fałszował, ale nie raziło to bardzo. Taka forma po prostu uwydatnia wszystkie błędy.

Z czystym sumieniem mogę uznać, że ten powrót do korzeni piosenek był udany. Choć wolałbym zobaczyć następny koncert Jeremy’ego już zespołem.

Michał Wieczorek