Relacjeprzemek

#Pozdrotechno z Węglowej!

Relacjeprzemek

#Pozdrotechno z Węglowej!

Relacja z Original Source Up To Date Festival w Białymstoku.

Ten Typ Mes nawijał ostatnio w Białymstoku: Trze’a było zostać dresiarzem. Mieć żonę Dagmarę i synka Sebka. Trze’a było zostać cwaniakiem, z prawem na bakier. Lecz za słaby łeb mam. Po dwóch dniach spędzonych na festiwalu w Białymstoku, jedyne co trze’a było to lekko ochłonąć, pozachwycać się i za chwilę pomyśleć nad istotą tego wydarzenia, które na mapie Polski wydaje się specyficzne i dosyć unikatowe. Spodziewałem się, że większość ludzi, którzy będą śmigać po TCK “Węglowa” to lokalni mieszkańcy i nie myliłem się. Największa ilość “turystów” pojawiła się na scenach Beats i Technosoul. Biorąc pod uwagę tegoroczny hip-hopowy line-up, który mnie lekko zawiódł, wielu pojawiło się pod namiotami, które nie tylko chroniły od deszczu, ale stanowiły trzon całego wydarzenia. . Mój największy podziw wzbudza jednak fakt, że organizatorami tak ważnego wydarzenia na mapie Polski są bardzo młodzi ludzie. Bez bicia stwierdzam, że Białystok stać na festiwal na miarę Audioriver, na którym zresztą są promowani.

Pierwsza rzecz, którą trzeba koniecznie zauważyć to fakt, iż Scena Stan Skupienia ma zupełnie nową miejscówkę. Była nią Opera i Filharmonia Podlaska i to właśnie tam można było wysłuchać Szymona Kaliskiego, Thomasa Konera oraz Bvdub. Tam właśnie miało miejsce oficjalne otwarcie festiwalu i z miejsca zostaliśmy poddani dryfującym, hipnotyzującym dźwiękom. O wizualizacje zadbał Osmo Nadir, uzupełniając naszą wyobraźnię o bodźce dla oka. Ktokolwiek pojawił się w Operze i Filharmonii miał okazję wysłuchać przedpremierowego materiału z nadchodzącego albumu Thomasa Konera pt. “Novaya Zemlya 2″. Było ckliwie i nastrojowo.

Podobno namioty to nie ten sam klimat, co w magazynie. Podobno Up To Date nie chce stać się drugim festynem i prawdopodobnie udało się tego uniknąć. Udało się, chociażby ze względu na świetną kampanię promocyjną, jak i świetną postawę fanów elektroniki (chociaż pląsy pod namiotami można było przesunąć o tydzień). Zawiódł Ten Typ Mes. Kompletny brak atmosfery na koncercie, zero kontaktu z publicznością, totalnie niezrozumiały wybór kawałków. Spodziewałem się szlagierów, a w ostateczności było nudno, co doskonale obrazuje ilość ludzi pod sceną (jak na Mesa – było licho). Tego, że miło było wysłuchać Sokoła i Marysię Starostę oraz Semantik Punk przy akompaniamencie gitar, bębnów i żywych gitar, chyba nie muszę wspominać. Standardowo “Czarna biała magia” i “Czysta brudna prawda” – na poziomie. Zawiódł mnie Piotrek, ale nie zawiedzie The Doppelgangzaz, którzy nie zgodzili się na jakiekolwiek półśrodki. Genialny klimat, świetne bity, ciekawie lirycznie, koncertowo – zajawka na maksa. Standardowo warto dodać, że nie pojawił się Ńemy, logicznym więc było, że scena ucichła zbyt wcześnie (całe szczęście, że koncerty zostały opóźnione o ok. 1,5 godziny). Sobotnim asem okazali się Rasmentalism, którzy bez przyczyny nazywani są autorami jednej z najlepszych płyt w polskim rapie w roku 2013. Pojawiły się zarówno stare, jak i nowsze nagrania. Ras zrzucił “Niebomby”, nadal zastanawiam się “Gdzie jest M”, może nie “W pełnym słońcu grudnia”, ale chłodnym, wrześniowym Białymstoku.

Przy scenie Technosoul warto było pojawić się w piątek w okolicach godz. 23:00, gdzie zagrał Broken English Club. Świetne muzyczne eksperymenty, duża mieszanka techno z punkiem, industrialem i dźwiękami synth-wave. Jego występ był pełny ciemnych, obsesyjnych dźwięków, które tworzyły pewien klimat “obrzędowości”. Dla mnie jeden z kandydatów do jednego z najlepszych na Up To Date. Jeżeli pozostałeś przy Technosoul do godz. 2:00, mogłeś wpaść w kolejną psychodeliczną pułapkę założoną przez O/V/R (Regis & James Ruskin). Jak mawiali słuchacze: oni totalnie mi zniszczyli kopułę. I nie była to tylko muzyka, dzięki której Twoja piątkowa noc będzie bardzo udana, ale występ obfitował w różnorodne dźwięki, które będą doskonałe do posłuchania także w domowym zaciszu. Poziom samego Ruskina, który znany jest jako klasyk minimalu, potwierdza fakt, że remiksuje samego Roberta Hooda. Warto było! Scena Beats? Zdecydowani piątkowi faworyci to PZG aka Depizgator i Falcon. Chociaż pierwszy nie wydaje płyt, bo mu się nie chce, to przynajmniej zechciało mu się narobić hałasu na scenie.

Sobotni wieczór na Technosoul rozkręcił IVVVO. Do portugalskiego producenta mogłaby przylgnąć łatka Prince of Darkness. Rozpoczął dosyć lekko, tanecznie, by serwować wszystkim co raz to mroczniejsze kawałki, co najważniejsze – ze świetnymi wokalami. Z godziną 00.30 imprezę w namiocie rozkręcał szkocki producent Anthony Scott znany pod pseudonimem Edit Select. Godzina z Selectem – czyli zrelaksuj się przy ambientowych kompozycjach, by później maksymalnie wyładować swoje baterie przy mrocznym techno. Wiele odwołań do klasyków z lat 90. Na koniec warto zwrócić uwagę na Błażeja Malinowskiego, wielki talent na polskiej scenie, który publiczność w Białymstoku porwał swoim “oszczędnym dup techno”. Przez cały występ tkwiliśmy jakby w “zawieszeniu”, niektórych też mogła ogarnąć pewna melancholia. Jego twórczość porównałbym do twórczości chociażby: Monolake, Aes Dana czy Vladislava Delay.

To, co najlepsze na scenie Beats rozpoczęło się o godz. 00.50, kiedy to na pokład wjechał Reeps One. Genialny beatboxer nawiązał świetny kontakt z białostocką publicznością, całe szczęście, że z pierwszymi minutami nie został usunięty ze sceny, bo w Wielkiej Brytanii ze względu na swój wysoki poziom został usunięty od samych zawodów! Reeps przywiózł do Polski dużo energii, dał przykład, jak świetnie eksperymentować, swoim performancem w pewien sposób “uwokalnił” całą publiczność. Jednakże najbardziej czekałem na występ Altern8, który reprezentował March Archer. Dużo sampli pianina, dużo wokali i moje zdziwienie, kiedy zdałem sobie sprawę, że chłopaki utrzymują równy, wysoki poziom od ponad dwudziestu lat. Wielu z tych, którzy pojawili się na scenach Up To Date mogło prosić ich o rady i wskazówki. Jestem zaskoczony, że pomimo upływu lat grupa jest nadal otwarta na różne style muzyczne i potrafiła poradzić sobie z różnorodną publicznością. Zobaczyć legendę rave’u – bezcenne.

Jak wspominało wielu uczestników – impreza zmienia się co rok, Up To Date przechodzi różne transformacje, dlatego też ciężko spodziewać się, co przyniesie zarówno muzycznie, jak i technicznie w przyszłym roku. Białystok zasłużył na taki festiwal, zasłużył też, aby więcej aktywności działo się w trakcie dnia festiwalowego. Ciężko jest tylko wyczuć atmosferę w innych miejscach niż na Węglowej. Przed organizatorami postawiłbym główne zadanie w postaci przeniesienia tej atmosfery zarówno do centrum jak i w okolice tak, aby i w trakcie dnia można byłoby spokojnie przysiąść na rozsypanym piasku w centrum miasta, z piwem czy bez piwa w ręku, pod miejską sceną, czekając na wieczorowe koncerty.

Tekst: Mateusz Grzeszczuk
Fotografie: Przemysław Sejwa, Arkadiusz Kreassowski, Monika Woroniecka
Nagrania Youtube: Kanał 3unltd’s channel/SokzKapsla