▶ Rancid – “Evil’s My Friend”

Rancid – “Evil’s My Friend”

Rzemieślniczy punk rock.

Był kiedyś taki czas, gdy nazwę Rancid wymawiano jednym tchem wraz z Green Day czy The Offspring. Sławniejsi koledzy z Kalifornii wzięli jednak kurs na komercyjny sukces, a zespół Tima Armstronga i Matta Freemana pozostał wierny punkowym ideałom. W tym kontekście tytuł najnowszego albumu (“…Honor Is All We Know”) idealnie oddaje jego zawartość – starsi panowie unieśli się honorem i po raz kolejny próbują udowodnić, że “punks not dead”. Niestety okazało się, że jedyne, co mają do zaoferowania to standardy od których aż mdli. To nie jest ani młodzieńczy pazur spod znaku White Lung, ani nieoczekiwanie dobry powrót jak w wypadku Slapshot, ale czy tego oczekiwaliby fani? Bez wątpienia dla wielu informacja o kolejnym identycznym krążku w dorobku Rancid jest rekomendacją, ja natomiast zdążyłem się już znudzić i tylko skoczne “Evil’s My Friend” z chwytliwym reggae-refrenem powoduje, że okazjonalnie wracam do tego materiału. Wytwórnia i zespół nie zdecydowali się na nakręcenie teledysku promującego “…Honor Is All We Know”, w zamian obejrzeć można mini-koncert zarejestrowany w studiu.

Jarosław Kowal