Relacjeprzemek

Richard Bona w Wytwórni

Relacjeprzemek

Richard Bona w Wytwórni
Łódź/ 11.10.2013

Jazzowe tańce, hulanki, swawole.

Richard Bona odwiedził Łódź przy okazji trasy koncertowej promującej jego najnowszy album “Bonafied”. Już sam fakt, że duża sala Wytwórni zapełniła się co do ostatniego miejsca świadczy o tym, że było to wydarzenie szczególnie godne uwagi i poświęcenia piątkowego wieczoru. Bo chociaż można założyć, że łódzka publiczność pokochała muzykę jazzową i zgodnie z jej potrzebami coraz więcej imprez poświęconych jest właśnie temu gatunkowi, to TAKIE koncerty nie zdarzają się codziennie. Nieczęsto w roli konferansjera pojawia się Marcin Kydryński, niecodziennie publiczność zapraszana do tańca odpowiada na prośby i nie każdy koncert kończy się wysłuchaniem przez ową publiczność bisu na stojąco. O długich owacjach nie wspominając.

Kameruński gitarzysta rozkochał w sobie łódzką publiczność nie tylko za sprawą rewelacyjnej muzyki łączącej elementy jazzu, muzyki etnicznej i funkowej. Rozbawił ją także do łez swoimi dowcipami, opowieściami o członkach jego zespołu czy o nauce polskich słówek. Muzyk wykazał się olbrzymim poczuciem humoru, które zachwyciło słuchaczy. Muzycznie natomiast nie poprzestał na utworach ze swojego najnowszego krążka, na setliście pojawiło się także sporo starszych kompozycji. Najciekawiej zabrzmiała jednak ta, tworzona na żywo przez samego Bonę polegająca na nagrywaniu sampli wokalnych i dogrywaniu kolejnych, aż do momentu uzyskania efekt kilkuosobowego chóru. Niemałe wrażenie zrobiła na słuchaczach także kompozycja “na dobranoc”, którą Bona zagrał podczas drugiego bisu. Ponownie sam na scenie, z towarzyszeniem jedynie gitary basowej sprawił, że na widowni zapanowała absolutna cisza. Nie jestem przekonana, czy słyszałam kiedyś podobnie totalnie nienaruszoną ciszę. Żadnych szelestów, stuków, kasłania, kichania, szurania krzesełkami. Tylko głos i gitara Bony. Dla mnie najpiękniejszy moment koncertu.

Sandra Kmieciak