Relacjeprzemek

Riffertone zagrali w Innej Beczce

Relacjeprzemek

Riffertone zagrali w Innej Beczce
Łódź/26.08.2015

Nastrojowe zakończenie wakacji.

Przedostatni koncert w ramach letniego cyklu Tęgie Granie upłynął pod znakiem delikatności, efemeryczności, spokoju i odprężenia. Wszystko za sprawą Riffertone, którzy przenieśli słuchaczy do pełnej ciepła krainy łagodności. I chociaż z dużym dystansem podchodzę do zespołów, które przewinęły się przez przeróżne talent show (Riffertone akurat przez “Must be the Music”), bo boję się jak telewizja i milionowa publiczność mogły wpłynąć na muzykę grupy oraz samych muzyków, to z ulgą odetchnęłam gdy posłuchałam tego, co przygotowali Albert i Jarek. Stwierdzam też, że rozumiem dlaczego wspomnianego talent show nie wygrali – ich styl jest zbyt określony, muzyka zbyt ambitna, zbyt spokojna, a sami panowie, cóż, za mało medialni. Brak scenicznej charyzmy nadrabiają co prawda olbrzymią dawką wdzięku i uroku, ale to nie wygląda dobrze na ekranie. Mnie to jednak cieszy, mają dzięki temu więcej czasu na koncertowanie i wpadanie do takich miejsc jak Z Innej Beczki w Łodzi. A jak już wpadną, to zagrają i swoje starsze kawałki, i nowsze, i trochę coverów. Podczas koncertu mogliśmy usłyszeć “Horyzont”, “Czas”, “Strangers”, a także “Billie Jean” Michaela Jacksona, “Like a Hobo” Charliego Winstona (naprawdę nikt z publiczności nie zna twórczości Winstona? NIKT? Czarna kropka dla Łodzi) czy “Who Says” Johna Mayera. Koncert stał się przyczynkiem do podróży przez muzyczne inspiracje Riffertone. Przyznaję, że interesujące i interesująco zaaranżowane na nowo.

Za tydzień na tej samej scenie Babadag, czyli Ola Bilińska, Szymon Tarkowski i spółka. O szczegółach poinformujemy wkrótce. Bądźcie czujni!

Sandra Kmieciak