RYSY – “Traveler”

RYSY – “Traveler”
U Know Me/2015
posłuchaj

Szczyt zdobyty. Pora na kolejne.

Piszę o tym materiale dopiero teraz, bo chciałam przekonać się, czy inna płyta wydana w 2015 roku zrobi na mnie większe wrażenie. Nie zrobiła. Nawet na koncertach “Traveler” brzmi zachwycająco. Polska muzyka stała w tym roku elektroniką. I to nie byle jaką. Wyszły dziesiątki perfekcyjnych płyt, na których czele znajduje się debiut Rys.

Przesłuchując ten krążek od początku do końca można się zafascynować – już dawno nikt nie nagrał tak jednolitego albumu, na którym każdy kawałek to potencjalny hit. I nie chodzi tu o monotonię i ten sam ograny patent, który może się podobać, a o znakomicie uformowany styl, który zwyczajnie buja i zaciekawia.

Rysy to projekt dwóch producentów – Wojtka Urbańskiego i Łukasza Stachurko (Sonar Soul). Panowie nawiązali współpracę rok temu, wydali dobrze przyjętą EP-kę “Ego“, po której przyszedł czas na longplay. Wszystko działo się dosyć szybko, jednak ich debiutancki album na tej prędkości w ogóle nie ucierpiał. Na “Traveler” pojawiło się kilku wokalistów – m.in. Justyna Święs, która w 2014 roku nagrała wraz z Sonar Soul utwór “The Dive“. Współpraca okazała się na tyle trafiona, że nie było innej możliwości, jak nagrać kilka kawałków z Justyną na debiutancki materiał.

Na wstępie krążka dostajemy od razu najlepszy utwór – “Shimmer“. I takich najlepszych utworów będzie jeszcze sporo, mimo że na płycie znajduje się tylko 10 piosenek. Przynajmniej połowa z nich to sztosy jakich mało, monumentalne majstersztyki, od których nie sposób się oderwać. Najbardziej zaskakujący jest kawałek z gościnnym udziałem Baascha – house’owe “Cold Inside“. Marzę o tym, żeby właśnie tego typu utwory były grane w klubach. Niestety, kluby nie odkryły jeszcze rewelacyjnej polskiej elektroniki. Ale być może niedługo zostanie ona odczarowana i będziemy pląsać do “The Fib“? Utwory z gościnnym udziałem Justyny, Baascha i Piotrka Zioły są świetne. Jednak to instrumentalne momenty świadczą o sile Rys. “Brat” jest tak zjawiskowy, że od razu wpadł do mojej playlisty “this is how I wanna go deaf” i na pewno zostanie tam do końca świata.

Co czuję, kiedy tego słucham? Energię, która każe mi się zatracić. Zatracić w tańcu, w poszczególnych melodiach, w swoich wyobrażeniach, w  synestezji. Bo dźwięki z “Traveler” powodują, że zamykając oczy widzimy delikatnie opadające kolory i zapachy wspomnień. Powiedzenie, że jest to najlepsza elektroniczna płyta tego roku w Polsce to za mało. Dwóch producentów z kilkoma gośćmi osiągnęli szczyt, o  jakim inni mogą tylko pomarzyć. A przecież to dopiero początek ich współpracy. Ten krążek pochłania bez reszty, zniewala, urzeka. To muzyka z duszą. Dziękuję za tę płytę. Elektronika potrafi wzruszać.

Ewelina Malinowska