Samaris – “Samaris”

Samaris – “Samaris”
One Little Indian Records/2013

Preludium do jesieni.

Opadające liście, tkające od niechcenia cienki dywan w brunatnych odcieniach, chłodne wieczory i jeszcze chłodniejsze poranki – znak, iż najwyższy czas zaopatrzyć się w pokaźny stos książek, puzzle, gorącą czekoladę i arsenał płyt wprowadzających w melancholijny, jesienny nastrój. A że szaruga za oknem wymaga właściwej oprawy dźwiękowej i znacznego upiększenia, polecam wzbogacenie prywatnej kolekcji przyjemnie dołujących albumów o zeszłoroczne dzieło islandzkiej grupy Samaris – “Samaris”.

Na debiutanckim albumie zespołu, utrzymanym w triphopowo-dubstepowym klimacie znalazło się dwanaście utworów, w tym także kompozycje pochodzące z poprzednich dwóch EP-ek oraz cztery remiksy. Subtelny, nieco nieśmiały głos Jófridur Ákadóttir, uwodzące brzmienie klarnetu w wykonaniu Áslaug Rún Magnúsdóttir oraz elektroniczne dźwięki i loopy generowane przez programistę i klawiszowca Thórdura Kári Steinthórssona składają się na dość innowacyjne, wielowarstwowe brzmienie. Warstwa liryczna została w znacznym stopniu zainspirowana wyspiarskimi korzeniami tria, bowiem teksty utworów zaczerpnięte zostały z dziewiętnastowiecznych islandzkich pieśni ludowych.

Islandzcy artyści pokroju Björk, Ólafura Arnaldsa, Sigur Rós czy adoptowanego w ostatnim czasie przez wyspę Low Roar, wytyczyli we współczesnej muzyce nowy trend, przesycony do granic możliwości mieszaniną smutku, depresji, nadziei i kontrolowanej histerii – i Samaris jak najbardziej się w ten trend wpisuje. Nie ma się zresztą czemu dziwić, bowiem surowy krajobraz Islandii – stanowiący dla rozlicznych muzyków źródło niekończącej się inspiracji – aż doprasza się o utrwalenie w postaci enigmatycznych, chłodnych kompozycji. Grupa w pełni wykorzystuje magiczny potencjał miejsca oraz islandzkiej kultury, i niczym w słynnej polskiej bajce z lat 60. o zaczarowanym ołówku, za pomocą dźwięków kreśli wizje wielkich dystansów, wulkanicznych wertepów i obezwładniająco chłodnych lodowców, które natychmiast ożywają w wyobraźni słuchacza. Debiutancka płyta Samaris stanowi piękny hołd dla tego wysuniętego daleko na północ zakątka, jakim jest Islandia.

Dorota Szubska