Relacjeprzemek

SchnAAk i Za! w Re

Relacjeprzemek

SchnAAK i Za! w Re
04.12.2013/Kraków

Prawdziwe szaleństwo.


Nawet najbardziej sugestywna relacja nie może oddać tego, czego świadkami byli fani muzyki, którzy przybyli do krakowskiego Re w jeden z późnojesiennych, środowych wieczorów. Jak się okazało, nawet tak ekspresyjny i wyjątkowy na żywo zespół jak SchnAAk może zostać przytłoczony przez występ innej grupy.

Niemiecki duet zaprezentował się w innym wcieleniu niż kilka miesięcy wcześniej w ramach festiwalu Green Zoo. Tym razem gitary zastąpiła elektronika. Jedno pozostało oczywiście niezmienne: koncertowy groove SchnAAk opiera się na perkusji. Grali dosyć różnorodnie: od momentów bardziej transowych do noisowych zwieńczeń kawałków.

Po krótkiej przerwie na scenie pojawili się katalończycy: Papa DuPau oraz Spazzfrica Ehd, którym najwyraźniej polski chłód wcale nie przeszkadzał. Pierwszy wystąpił bez podkoszulka, drugi w krótkich spodenkach i trampkach. Nie można  nie wspomnieć o pewnym elemencie, który dla niektórych stanowić mógł duże zaskoczenie. Za! zastosowali patent znany niektórym z pierwszego podwawelskiego koncertu SchnAAk: zaczęli koncert wśród publiczności, by po krótkim obijaniu przez perkusistę wszystkich nadających się do tego celu rzeczy dopiero dojść do salki koncertowej.

Podstawowym atutem zespołu poza niezmierzoną ilością energii, którą wręcz bombardowana była puliczność jest eklektyczność i świeżość. Były chwile grania, w których usłyszeć można było inspiację afrykańską polirytmią, był utwór chiński (“a może japoński lub tajlandzki, w sumie wszystko jedno, nie?”) aż do fragmentów niemal metalowych. Kolejną sprawą jest zupełnie niemożliwa do opowiedzenia absurdalna konferansjerka i zachowanie sceniczne, sprowadzone między innymi do grania superbohaterów (rozpoczęcie kawałka w filmowym slow-motion, czemu nie?).
Generalnie rzecz ujmując, panowie sprawiali wrażenie wyjątkowo pozytywnie zakręconych (komentarze publiczności typu: “Co za freaki” były czymś normalnym). A czymś już zupełnie nie z tej ziemi była końcowa improwizowana kompozycja: na scenie oprócz Za! zameldowali się również członkowie SchnAAk. Ponadto niektóre instrumenty (talerze i przeszkadzajki) powędrowały w ręce uczestników wydarzenia.

Ci, którzy z jakichkolwiek powodów nie zjawili się czwartego grudnia na Świętego Krzyża 4, powinni żałować. Przegapili jeden z bardziej ekspresyjnych, nieprzewidywalnych, szalonych i energetycznych koncertów mijającego roku.

Jakub Buszek