Sleep Party People -”Floating”

Sleep Party People -”Floating”
Blood And Biscuits/2014

Podążaj za białym królikiem.

W zeszłorocznym rankingu na najszczęśliwsze państwo świata, przeprowadzonym przez Legatum Institute, Dania zajęła szóste miejsce. Analizując wyniki z lat poprzednich (od czasu rozpoczęcia badań kraj ten pozostawał w ścisłej czołówce) nie sposób nie zadać sobie pytania, jakim cudem ta mlekiem i miodem płynąca kraina jest w stanie wygenerować aż tylu artystów tworzących w nurcie muzyki melancholijno-depresyjnej.

Jakby na przekór wszystkim rankingom w 2008 roku duńska ziemia wydała na świat Sleep Party People. Pod tą wdzięczną, zaczerpniętą z lodówkowych magnesów nazwą oraz króliczą maską kryje się solowy projekt kopenhaskiego multiinstrumentalisty Briana Batza. Jego muzyka to – jakżeby inaczej – równie niesamowita, co posępna kombinacja dream popu, shoegaze’u oraz space rocka.

2 czerwca 2014 światło dzienne ujrzało trzecie dzieło w dorobku SPP – “Floating”. Album nagrany został w studiu w San Francisco w przeciągu miesiąca, pod czujnym okiem dwóch producentów: Jeffa Salzmana, współpracującego wcześniej z The Killers, Morrissey’em oraz Mikaelem Johnstonem (Blondie, Jane’s Addiction). Jak przyznaje w wywiadach artysta, zarówno materiał zamieszczony na płycie, jak i tytuł wydawnictwa w dużej mierze zainspirowany został ową współpracą.

Batz sprezentował słuchaczom czterdzieści minut rewelacyjnej muzyki. W przeciwieństwie do dwóch poprzednich albumów – świetnie przyjętej debiutanckiej płyty “Sleep Party People” oraz następującej po niej “We Were Drifting On A Sad Song” – “Floating” zrealizowany został w całości w organiczny, analogowy sposób. Batz świadomie ograniczył charakterystyczne dla Sleep Party People syntezatorowe efekty i użycie vocoderów, postawił natomiast na czystsze brzmienie oraz bogatszą, ukrytą dotychczas za przesterowanym głosem warstwę liryczną. W kwestii ogólnego wrażenia “Floating” przypomina “Alicję z Krainy Czarów” Lewisa Carrolla zapisaną za pomocą dźwięków: balansuje na pograniczu baśni i horroru, zaciera granice między fantastyką i rzeczywistością.

Brian Batz najnowszym wydawnictwem udowadnia, iż jest wulkanem niesamowitych pomysłów. Album zaskakuje różnorodnością zastosowanych przez artystę środków – wkomponowaniem w utwór fragmentów nagrań audycji radiowych (“Floating Blood of Mind”), użyciem vocoderu (przypominający wcześniejsze nagrania SPP utwór “Only A Shadow”), poszerzeniem zakresu stosowanych instrumentów oraz wprowadzeniem swoistej rewolucji brzmieniowej w postaci ograniczenia zapisu utworów do formy 24-ścieżkowej.

Zdecydowanymi faworytami na płycie są dla mnie “In Another World” oraz “Death Is The Future”. Pierwsza kompozycja to elektroniczny nokturn, z charakterystyczną perkusją i rozmytym szeptem Batza. W tej mrocznej kołysance szczególny zachwyt wzbudza umiejętne przenikanie się poszczególnych partii instrumentalnych i wokalnych. W utworze na skrzypcach wystąpiła gościnnie znana z The Lovemakers amerykańska artystka Lisa Light, użyczająca również wokalu w zamieszczonym na płycie lekko tanecznym kawałku “I See The Moon”. Drugi z utworów, instrumentalny “Death Is The Future”, swoim geniuszem nie ustępuje w niczym poprzednikowi. Mocna, wyrazista perkusja przenika się tu z nieco orientalnym, elektronicznym brzmieniem gitary, budując skrajnie niepokojący klimat rodem z filmu grozy.

Innym wartym odnotowania utworem jest “I See The Sun Harold” – kolejna pozbawiona wokalu kompozycja, w której główna oś podporządkowana została brzmieniu monochordu i pianina. Utwór swym nastrojem może budzić silne skojarzenia z filmem “Między słowami” Sophii Coppoli – oczami wyobraźni można ujrzeć obezwładnionego samotnością Billa Murray’a, popijającego whisky w hotelowym barze i wpatrującego się przez okno w bezmiar toskijskiego krajobrazu. W porównywalnym, nostalgicznym klimacie utrzymany został także rewelacyjny utwór “A Stranger Among Us”. Niesamowicie przestrzenna kompozycja, wyrazisty bas, wyważona dawka elektroniki i rozmyty głos Batza – czego chcieć więcej.

Do ciekawszych pozycji na płycie należy zaliczyć również utwór otwierający płytę, “Change In Time”, z subtelnym, długim intro utrzymanym w nieco mogwaiowskim klimacie. Kompozycja, której główną oś wyznaczają powtarzalne, proste dźwięki perkusji, delikatny gitarowy riff oraz rozmarzony głos Batza, toczy się niczym marzenie senne, które w miarę wkraczania w fazę REM przybiera na intensywności i wyrazistości, po to by po chwili zakończyć się nagłym wybudzeniem.

Pomimo tego, iż “Floating” może wydawać się miejscami nieco monotonne, jest to zdecydowanie jeden z bardziej interesujących i zapadających w pamięć albumów Sleep Party People. Samotny pobyt w San Francisco – miejscu tak znacząco odmiennym kulturowo względem rodzimych stron artysty – okazał się być strzałem w dziesiątkę, skłonił bowiem Batza do podjęcia muzycznych wyzwań i stał się dla niego źródłem nowych inspiracji.

Dorota Szubska