▶ Spazzkid – “40 Winks”

Spazzkid – “40 Winks”

Samotność w Tokio.

W żadnym innym miejscu samotność nie jest tak odczuwalna, jak w zatłoczonej metropolii. Szum miasta, uliczny zgiełk i migoczące twarze przemykających obok setek ludzi potęgują uczucie zagubienia. Pod pozorami bliskości kryje się tęsknota i nadzieja na spotkanie pokrewnej duszy. Oszołomienie i smutek to przeplatające się uczucia zanurzonych w tokijskiej, nieodgadnionej tajemnicy. Mnogość obrazów, dźwięków i zdarzeń przyprawia o zawrót głowy, lecz przychodzą też chwile wytchnienia, gdy można się zatrzymać, spojrzeć na miasto i doznać iluminacji.

Wrażeniowy wideoklip do utworu “40 Winks” Spazzkida (alias Mark Redito) zabrał mnie w skłaniającą do refleksji podróż. W niespełna cztery minuty doświadczyłem niemal wszystkich stanów emocjonalnych, jakim podlega jego bohaterka. Obraz znakomicie koresponduje z orzeźwiającą elektroniką urodzonego na Filipinach, a mieszkającego na co dzień w Los Angeles artysty. Zapętlony połamany beat wraz z zsamplowanym “kołyszącym” się pianinem (niczym u DJ Shadowa) tworzą szkielet kompozycji, ciałem stają się dźwięki jakby wyrwane żywcem z gier komputerowych (takich jak Super Mario Bros.), a duszy dodają jej dzwoneczki i rozmarzone wokale (przywodzące na myśl Toro Y Moi) powtarzające I’ve been to many places, I’ve seen so many faces, but none like yours. Uległem fascynacji.

Szymon Matlak