Relacjeprzemek

Spring Break, dzień II – fotorelacja

Relacjeprzemek

Spring Break, dzień II – fotorelacja

Róg muzycznej obfitości w zdjęciach


Drugi dzień festiwalu Spring Break obfitował w różnorodne gatunki i style muzyczne. Zobaczcie naszą galerię z występów Tides From Nebula, Lord & The Liar, Straight Jack Cat, Rusty Cage, Moonglass oraz Sjón!

Piątek, 24 kwietnia, minął pod znakiem drugiego dnia wyprzedanego festiwalu Spring Break. Kilkadziesiąt koncertów w kilku poznańskich klubach przyciągnęło tysiące fanów muzyki z całej Polski. Nie było miejsca, które świeciłoby pustkami. Tak duża frekwencja, w dodatku z bardzo dobrze dobranym line upem, potwierdza, że tegoroczna, druga już w historii edycja festiwalu, odniosła duży sukces.

Dla szczęściarzy, którym udało się zdobyć bilety i uczestniczyć w imprezie, organizatorzy przewidzieli atrakcje nie tylko w postaci koncertów. W piątkowe południe ruszyła rozbudowana część konferencyjna, podczas której odbyło się kilka ciekawych spotkań związanych ze światem muzyki. Wśród zaproszonych prelegentów, znalazł się gość specjalny, czyli Mikołaj Ziółkowski, szef agencji Alter Art, twórca m.in. festiwalu Open’er.

Równo o godzinie 18 rozpoczęła się część muzyczna w klubach. Pierwszym występem, na którym pojawiłam się był koncert poznańskiej grupy Lord & The Liar w Scenie na Piętrze. To projekt Pawła Swiernalisa, w połączeniu z Wojciechem Dopierałą (bas), Kubą Piętą (gitara) oraz Michałem Malińskim (perkusja), oscylujący wokół muzyki alternatywnej, jazzu oraz bluesa. Ciekawy wokal, przypominający nieco muzyków z dawnych, starych nagrań, lekka gitara i wybijająca rytm perkusja, sprawiły, że przez pół godziny trwania koncertu, można było przenieść się w nieco odległe czasy, czemu sprzyjała również teatralna atmosfera Sceny na Piętrze.

Prosto z Lord & The Liar przeniosłam się do ostrzejszych, rockowych klimatów spod znaku Rusty Cage z Krakowa. Panowie zagrali bardzo energiczny i mocny koncert, dając upust swoim emocją na scenie oraz sprawiając, że zapewne większość obecnej w Starym Kinie publiczności, będzie chciała powrócić do ich twórczości. Zadziorne, nieco oldschoolowe dźwięki, jakie zaserwowali – Grzesztof (wokal), Arkadiusz Żurecki (gitara), Kuba Jaźwiecki (gitara), Łukasz Wierzbicki (bas), Chris Junior (perkusja) oraz Paweł Badziński (gitara) – zrobiły na nas bardzo dobre wrażenie. Dodatkowym plusem było wykonanie coveru utworu “Psycho” grupy Muse, który brzmiał prawie identycznie z oryginałem. Wielkie, pozytywne zaskoczenie!

Biegnąc z Rusty Cage, znalezłam się w klubie Blue Note, gdzie od godziny 20 bębnił Straight Jack Cat. Panowie, podobnie jak poprzedni koledzy, również z Krakowa, zaserwowali słuchaczom muzykę, którą sami określają “fluffy rock”. Charakterystyczne dźwięki, ciekawe riffy gitarowe, przypominające nieco klimatem Jacka White’a oraz niesamowita energia na scenie, sprawiły, że klub w ciągu kilku minut wypełnił się publicznością. Na dużą frekwencję podczas ich występu zapewne miał również wpływ fakt, że muzycy ze Straight Jack Cat w ubiegłym roku znaleźli się w półfinale programu “Must Be The Music. Tylko Muzyka” oraz zostali laureatami “Szczoty 2015″, uhonorowani przez Piotra Stelmacha podczas Offensywy De Luxe.

Chwila przerwy między koncertami na krótki odpoczynek i znowu pojawiłam się w Blue Note, gdzie tym razem do występu szykowali się Moonglass. O tych panach usłyszałam dopiero przed Spring Break, zatem odkryłam ich stosunkowo niedawno. Już po pierwszych przesłuchaniach ich twórczości wiedziałam, że ten występ jest jednym z punktów obowiązkowych podczas całego festiwalu. Nie myliłam się. Panowie zaserwowali niesamowicie energiczny i widowiskowy pokaz w klimacie post-rocka, z charyzmatycznym, niskim głosem Mateusza Gudelisa. Zdecydowanie zapadający w pamięć koncert i wielka ochota na więcej, która mam nadzieję nie będzie czekała długo na zaspokojenie w postaci kolejnego występu.

Odmiennie inny klimat zaserwowali panowie z łódzkiej formacji Sjón, która zagościła w Scenie na piętrze. W stylowych ubraniach, wyjętych nieco z lat 20. albo 30. ubiegłego stulecia, przenieśli publiczność w świat muzyki alternatywnej, połączonej z trance-rockiem. Ciekawe brzmienia, przykuwający głos wokalisty Kacpra Kaczmarka, a w dodatku wspomniany wcześniej teatralny klimat Sceny na Piętrze, sprawił, że pół godzinny koncert minął zbyt szybko w porównaniu do rosnącej ochoty na więcej.

Chociaż w Sali Wielkiej Centrum Kultury Zamek pojawił się Ten Typ Mes z Live Bandem, moją uwagę przykuł post-rockowa polska gwiazda, czyli Tides From Nebula. Godzinny koncert w klubie Blue Note przeniósł słuchaczy w prawdziwy muzyczny kosmos. Energiczne dźwięki gitar, przejmujące melodie i atmosfera przypominająca zbliżającą się apokalipsę, to tylko kilka z doznań, jakich można było doświadczyć. Muzycy, znani z żywiołowych występów, również i tym razem nie zawiedli poznańskiej publiczności. Wspaniała gra świateł, w połączeniu z charakterem muzyki post-rockowej sprawiła, że z pewnością ten koncert na długo pozostanie w pamięci słuchaczy. Upust emocjom dali również muzycy, którzy na ostatnim numerze przeskoczyli przez barierki i w tłumie zagrali najbardziej energiczne partie gitar. To był zdecydowanie jeden z lepszych, o ile nie najlepszy występ tego dnia.

Drugi dzień Spring Break za nami. Wielu godnych uwagi artystów, mnóstwo dobrej i przykuwającej uwagę muzyki. Podczas tegorocznej edycji z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie!

Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z festiwalu

Tekst + foto: Marzena Bloch