Sun Airway – “Soft Fall”

Sun Airway – “Soft Fall”
Dead Oceans/2012

Album, z którego bije ciepło.

Jesienią ludzie potrzebują ciepła. Ciepła, które odnaleźć można pod różnymi formami. Jedną z takich form może być właśnie muzyka. Sun Airway dobrze o tym wie, dlatego swój album wydał w październiku. “Soft Fall” nie jest płytą rozweselającą, śmieszną, ani powodującą powroty do zdjęć z wakacji. Jest to album, który inspiruje i sprawia, że widać światełko w tunelu.

Najciekawszą rzeczą na płycie jest obecność kwartetu smyczkowego. Jednak nie ma tu mowy o jakichkolwiek podniosłych partiach. Wszystko jest idealnie wyważone, a sam pomysł z niby-samplami smyczkowymi uważam za bardzo udany. Zgrabnie posiekane sample trafiły do “przebudowy” – zamieniły się w nuty, dzięki czemu kwartet mógł zręcznie kontrolować brzmienie całości. Najwyraźniej słychać to w “Activity 2″, “New Movements” i “Laketop Swimmers”.

Pomieszanie atmosferycznych, synth-popowych dźwięków z ciekawymi strukturami i lekko pulsującym rytmem sprawiły, że album jest bardzo spójny, lecz nie monotonny. W każdym utworze możemy odnaleźć coś nowego – czy to mgliste wokale meandrujące między pianinem a syntetycznymi ścieżkami, czy też nieco mistyczną perkusję. Jon Barthmus postawił na płynną psychodelię, która sprawdziła się tu idealnie.

Na “Soft Fall” znajdziemy trzy instrumentale, które są zarazem najlepszymi utworami na płycie. “Activity 1″ to ambientowe intro, znakomicie wprowadzające nas w świat Sun Airway. Przy “Activity 2″ fascynujące okazują się połączenia “sampli” smyczkowych z pianinem, natomiast w “Activity 3″ Barthmus bawił się w łączenie partii smyczkowych z rytmem delikatnego disco.

Druga płyta duetu znakomicie się obroniła. “Nocturne of Exploded Crystal Chandelier” było surrealistycznym spacerem w chmurach, natomiast “Soft Fall” jest zejściem na ziemię, gdzie dzieje się faktyczna magia. Utwory takie jak “New Movements”, “Close“, czy też “Wild Palms” sprawiają, że wśród szarości jesieni możemy odnaleźć prześwity słońca. Elegancja w dream popie? Proszę bardzo, wszystko zostało podane na tacy.

Ewelina Malinowska