Relacjeprzemek

Sztukmistrz z Łodzi

Relacjeprzemek

Sztukmistrz z Łodzi
Katowice/19.03.2016

Piotr Rogucki w MegaClubie – relacja z koncertu.

Koncerty Piotra Roguckiego zawsze poruszają. Tym, że odbiegają od konwencji rockowej, a co za tym idzie od twórczości zespołu Coma. I tym, że pozwalając zapomnieć o otaczającej rzeczywistości, przenoszą słuchacza w inny wymiar sztuki. Tak, sztuki, bo każdorazowo występ artysty bardziej przypomina spektakl teatralny niż typowy koncert.

Jednym z przystanków na trasie promującej nowy album “J.P. Śliwa” (recenzja) był katowicki MegaClub. Rogucki pojawił się na scenie o godzinie 20:30, towarzyszyli mu: Ola Rzepka (Drekoty), Marcin Ritter oraz znani z zespołu Coma: Adam Marszałkowski i Marcin Kobza. Materiał z “J.P. Śliwa” wymaga zaangażowania i spokoju. Trzeba wsłuchać się w treść, by zrozumieć jak głęboki przekaz niosą za sobą poszczególne kompozycje. Warstwa muzyczna uzupełniana intrygującymi monologami, wypełniającymi przerwy między kolejnymi utworami, w połączeniu z umiejętnościami wokalnymi artysty, stopniowały napięcie i wprowadziły słuchaczy w stan skupienia. Wytworzyła się specyficzna atmosfera. W drugiej części koncertu zabrzmiały utwory znane z pierwszego wydawnictwa (“Loki – wizja dźwięku”), m.in. “Mała”, “Szatany” i “Szwajcarski nóż” oraz “Piosenka pisana nocą” (z albumu “95-2003″).

W książce “Rytuały sceniczne. O wartości muzyki popularnej” (Simon Firth) czytam: - (…) koncert może, nie sugerując żadnego innego przedmiotu, czy to przez naśladowanie, czy w inny sposób, zajmować i wypełniać całą pojemność umysłu, nie pozostawiając żadnej  części jego uwagi bezczynnej dla myślenia o czymkolwiek innym. W trakcie kontemplacji tej niezmiernej różnorodności zgodnych i melodyjnych dźwięków, ułożonych i uporządkowanych, zarówno pod kątem ich współwystępowania, jak i następstwa, w tak kompletny i regularny system, umysł w rzeczywistości doświadcza nie tylko wielkiej przyjemności zmysłowej, lecz równie wielkiej przyjemności intelektualnej, podobnej do tej, która wiąże się z kontemplacją wspaniałego systemu w każdej innej nauce (…). Te słowa w pełni odzwierciedlają katowickie wydarzenie.

Piotr Rogucki to kreator rzeczywistości niezwykłej. Efekty jego pracy zawsze zadziwiają. Niezależnie od tego, czy inspiracją jest tematyka związana ze zmianami, jakie dotknęły polskie pokolenie, czy muzyka stanowi ścieżkę dźwiękową do filmu, którego nie ma albo jest zbiorem dawnych dzieł, w których można odnaleźć tchnienie nowoczesnej stylistyki. Rogucki niczym sztukmistrz zabiera swoje audytorium do innego świata, gdzie czaruje środkami ekspresji, profesjonalizmem i równowagą. Każda trasa koncertowa jest tego przykładem. Katowicki występ był koncertem, ale nietypowym, mającym formę opowiadania, któremu należy poświecić więcej uwagi – dramatu skłaniającego do refleksji. Rogucki odwiedzi jeszcze kilka miast (Łódź, Gdańsk, Warszawa). Od razu zaznaczę, że wielbiciele nieskomplikowanej rozrywki i standardowych dźwięków mogą być rozczarowani. Za to poszukiwacze nietuzinkowych wrażeń i miłośnicy widowisk będących mieszanką teatralnych elementów, muzyki i wizualizacji powinni wybrać się na “koncert”.

Aneta Wieczorek