The Big Pink – “Future This”

The Big Pink – “Future This”
4AD/2012

Raz, dwa… I co dalej?

“A Brief History of Love” mnie osobiście bardzo podpasowała, choć w środowisku muzycznym wywołała mieszane uczucia. Panowie na koncercie w Polsce utwierdzili mnie w przekonaniu, że są warci słuchania. A teraz co?

“Future This” zaczyna się pysznie: “Stay Gold” i singlowy “Hit the Ground” – oba wyborne i chwytliwe. Mają to, co w tym zespole lubię najbardziej, oba mają potencjał i zapadają w pamięć. Później już jednak nastaje dziwnie upopiona (nie mylić z gombrowiczowskim upupieniem) “Give It up”. Nacisk położono tu na wokal i to chyba był błąd. W dodatku smętne syntetyczne instrumenty, jak smyki i trąbka, brzmią tu trochę fałszywie. Kolejny utwór utwierdza w przekonaniu, że całe “Future This” ma w sobie więcej popu i popowej melodyki niż jest to wskazane, a Furze chce śpiewać rytmicznie zamiast przeciągać krótkie zdania. I to jest błąd. Popełnił go na rodzimym podwórku niedawno Krzysiek Ostrowski, ale jak widać światowcom też się zdarza.

W “1313″ i “Rubbernecking” już jest trochę lepiej, ale cały czas brak tu zawodzenia i przesterów. Masy przesterów, które trzęsły głośnikami i które wypełniały po brzegi “A Brief History of Love”. Ok, pojawiają się, z tym że jest ich o wiele mniej i są zsunięte na dalszy plan, gdzieś za wokalem i perkusjonaliami. I mogłoby być ich więcej. O wiele więcej.

O wiele mniej mogłoby być natomiast “Jump Music”. Najlepiej od razu usuń z playlisty. Tytułowe “Future This” też bardziej przypomina Backstreet Boys niż niepokorny duet z jednej z najlepszych światowych wytwórni. Zdecydowanie czegoś tej płycie brakuje. Zadziorności, świeżości, chęci wyciągnięcia z instrumentów czegoś więcej, przesunięcia granicy niemożliwego jeszcze dalej niż na poprzednim wydawnictwie… Drażnienia słuchacza. Gdyby pozostać przy naśladowaniu poprzedniego albumu, chyba lepiej by się to opłaciło. Płyta zaskakująco zachowawcza. Przez to utraciła swój pazur, jaki miał debiut. A szkoda. Wielka szkoda.

Maria Grudowska