The Kooks – “Listen”

The Kooks – “Listen”
Virgin/2014

Walcie się malkontenci! ;)

To, co usłyszeliśmy na “Junk of the Heart” (recenzja) wprowadzało w lekką konsternację. Całe szczęście, tym razem zespół z Brighton zebrał się w sobie i nagrał bardzo dobry krążek. Na jego temat można było przeczytać wiele opinii w stylu ojej, przecież to nie to samo co na ich debiucie lub wieje nudą, ale czy naprawdę musimy ciągle wracać do tego, co już było? Nie możemy skupić się na tym co jest teraz? Możemy. Dlatego skupię się tylko na tej płycie.

“Listen” jest dla mnie jak pewnego rodzaju odnowa biologiczna. Czuję się przy niej zregenerowana, gotowa do nowych podbojów, szczęśliwa i pobudzona. Wydanie takiej płyty we wrześniu było bardzo dobrym posunięciem – być może dzięki niej mniej osób popadnie w jesienno-zimową depresję. Czwarty album The Kooks to połączenie funku, rock’n'rolla i disco. Z takiego zestawienia mogło wyjść tylko jedno – bardzo radosny i taneczny krążek.

Czy nie bawi Was tekst Down down diggy de down down diggy diggy (“Down”)? Pewnie, jest infantylny, ale co z tego, skoro po chwili nuci się go już razem z wokalistą? Czy wszystko musi być śmiertelnie poważne? Posłuchajcie niesamowitego “Forgive & Forgot“, roztańczonego “It Was London” i “Sunrise“, gdzie instrumenty perkusyjne odgrywają najważniejszą rolę.

I wiecie co? Może nie ma tu nic odkrywczego, ale aż chce się włączyć tę płytę i potupać trochę nóżką. Brakowało mi takiego luzu w muzyce. Większość zespołów mocno się spina, że ma być tak i tak, że ma być nowatorsko i inaczej niż 2/5/10 lat temu, ale po co, skoro z tego co jest można stworzyć coś naprawdę fajnego?

“Listen” jest chwytliwe, ale mimo wszystko nie trąci popowym banałem – tyle mi wystarczy. Poza tym – pozytywny wydźwięk. Można się bawić i bawić. Uśmiechać. Kochać. Cieszyć. I znowu uśmiechać. Zastanawiające jest to, dlaczego większość ludzi nie może po prostu czerpać radości z niektórych płyt.

Ewelina Malinowska