The Moth & the Flame – “&” EP

The Moth & the Flame – “&” EP
Hidden Records/2013

Tyle wygrać na koniec roku!

Od kilku dni nie mogę oderwać się od tej EP-ki. Drugiego dnia, po 30. przesłuchaniach tych samych piosenek, zaczęłam zastanawiać się, jak właściwie trafiłam na ten album. To był czysty przypadek (bardziej czysty niż utwory polecane po prawej stronie na YouTube). Z reguły nie wchodzę w linki nieznanych mi zespołów, przy których widnieje etykietka “indie rock”. Tym razem coś podkusiło mnie, żeby to zrobić. Intuicja?

EP-ka “&” nie jest pierwszym wydawnictwem zespołu z Utah. 2 lata temu grupa wydała album “The Moth & the Flame“, który nie ukazał się w wersji cyfrowej. Ich debiut był dobry, ale jednak zbyt podobny do dziesiątek innych płyt. Z “&” jest inaczej. Niemal każda piosenka znajdująca się na tym mini-albumie ma “to coś”.

Rozpoczynające płytę “Sorry” to rytmiczny, lekko psychodeliczny kawałek. Z kolei w “Winsome” słyszymy genialną pracę perkusji, która momentami ustępuje miejsca chórkom i gitarom. Najciekawszym utworem jest tu “Silver Tongue”. Świetne gitarowe riffy i totalne zwolnienie tempa w drugiej części utworu tworzą prawdziwy majstersztyk. “Monster” to popis współpracy gitary basowej z perkusją. Najkrótszy kawałek na płycie – “Holy War” jest odpoczynkiem po słuchaniu intensywnej sekcji rytmicznej. Album zamyka spokojne, rockowe “How We Woke Up”, który pojawił się także na debiucie zespołu.

“&” jest wspaniałym przykładem tego, jak muzyka może ewoluować. Nad produkcją EP-ki pracował Joey Waronker (współpracował z Beckiem, Atoms For Peace, R.E.M), który zdecydowanie odcisnął na niej swoje piętno. Na uwagę zasługuje tu nieprzeciętna praca perkusji i basu oraz głos Brandona Robbinsa, który ciekawie współgra z resztą instrumentów. Z kolei teksty utworów przepełnione są w większości ciepłymi myślami.

Debiut The Moth & the Flame snuł się bardzo spokojnym, melodyjnym torem, natomiast EP-ka jest nieobliczalna. Nie ma tu jednak mowy o nadmiarze czegokolwiek. Każda warstwa nałożona jest na siebie z umiarem, co tworzy odpowiednio nasyconą całość. Wszystko to sprawia, że mamy do czynienia z bardzo dobrym krążkiem, który zasługuje na uwagę. Czekam zatem na ich drugi album, który ma zostać wydany w 2014 roku.

Ewelina Malinowska