The Sea And Cake – “Car Alarm”

thrill205_TSAC_5SPgatecover.indd The Sea And Cake – “Car Alarm”

Zespół po 15 latach na scenie nie zdążył się zestarzeć, co więcej – dźwięki zaprezentowane na “Car Alarm” utwierdzają w przekonaniu, że nie każdemu tak długotrwałemu związkowi grozi niebezpieczna w skutkach rutyna. Być może leczniczo podziałało zawieszenie działalności, które pozwoliło muzykom w latach 2004-2007 rozprężyć nieco więzi i zająć się pobocznymi projektami muzyczno-graficznymi. Na szczęście zespół z powrotem zwarł swe szeregi. Ów nowy oddech, zaczerpnięty w działalności wykraczającej poza Sea And Cake dał się poznać na wydanym w 2007 albumie “Everybody”. Muzycy poszli za ciosem i oto na początku jesieni 2008 do naszych rąk trafia “Car Alarm”.

Za sprawą wcześniejszych wydawnictw muzykę The Sea And Cake określano mianem low-key indie pop sprinkled with jazz, African, and Brazilian influences”, co być może stanowi pewne wyzwanie dla wyobraźni muzycznej – uznajmy, że podobny schemat jest wykonalny w ramach jednego zespołu. Od razu uspokoję, nowe wydawnictwo, choć w tle pobrzmiewa echami szerokich inspiracji zawiera piosenki, których kształt i aranżacje stały się bardziej wyraziste. Mniej tutaj obcych wpływów, a więcej czegoś, co śmiało można określić stylem Sea And Cake – stylem realizowanym w jak najlepszej formie.

Album ukazał się jesienią, lecz swym nastrojem odnosi raczej do ciepłych lipcowych wieczorów, gdy kończący się dzień przynosi ze sobą lekki chłód, a my zostajemy zmuszeni do założenia na siebie czegoś cieplejszego. Z jednej strony otrzymujemy ciepłe kompozycje rozpoczynane łagodnie dozowaną elektroniką oraz partiami gitarowymi, z drugiej chłodny i nieprzejawiający zbyt wielu emocji śpiew Sama Prekop’a. Oczywiście to spore uproszczenie, całość materiału została zaaranżowana o wiele sprytniej. Muzycy opanowali do perfekcji sztukę niepostrzeżonego urozmaicania utworów – jazzująca gitara czy rozegrane klawisze pojawiają się ni stąd ni zowąd w zupełnie naturalny sposób. Słychać to zwłaszcza w “Weekend” czy “New Schools”. Zabieg ten powoduje, że zebrane na krążku 38 minut muzyki słucha się ze szczerą przyjemnością.

“Weekend”

Zespół powstał w 1993 roku – od tamtego czasu udało mu się z zapożyczonych elementów wykształcić własny, oryginalny styl. Prekop przed wydaniem albumu zdradził,  że przy nagrywaniu towarzyszyła im jedna myśl – by zabrzmieć tak jak gdyby nigdy nie przestawali grać. Czy im się udało? Jak dla mnie brzmią zupełnie przekonująco.

Marcin Bieniek