The Smashing Pumpkins – “Siamese Dream” [remastered]

The Smashing Pumpkins – “Siamese Dream” [remastered]
Capitol / EMI 2011

Ojcowie shoegaze’u wracają w zremasterowanej formie!

Pamiętam, kiedy dawno temu po raz pierwszy zetknąłem się ze The Smashing Pumpkins. Był w ich muzyce niesamowity duch przełomu lat 80. i 90., jednak nie grali oni grunge’u jak większość kapel z tego okresu. No i do tego ten charakterystyczny głos wokalisty. Z jednej strony irytujący, a z drugiej intrygujący i hipnotyzujący. Dodatkowo, Dynie były jednym z pierwszych zespołów, które obok brytyjskiego My Bloody Valentine zdefiniowały styl rocka alternatywnego zwanego shoegaze.

The Smashing Pumpkis było zespołem muzycznych indywidualności. Jazzowo – hard rockowy perkusista Jimmy Chamberlin, wirtuoz gitary James Iha i Billy Corgan – jedno z największych ego na scenie muzycznej wszech czasów, które doprowadziło do powstania kilku przełomowych albumów, by następnie zepchnąć zespół w czeluści zapomnienia.

Jednym z tych wyjątkowych krążków był “Siamese Dream”. Obrośnięty już kultem album, wydany dwa lata po debiucie. Prostota i przejrzystość nawet w ascetycznej perfekcji nie może być tak ciekawe, jak szaleństwo połączone z rozbudowanymi kompozycjami, zmianami tempa i odejściem od klasycznej formy zwrotka – refren – zwrotka. To co dzieje się w tekstach to temat na książkę. Depresje Corgana swoje główne ujście w postaci katharsis miały właśnie w tekstach. Ciężkich, mrocznych, metaforycznych.

Pierwsza piosenka “Cherub Rock”, a właściwie to, co o niej mówił Corgan, jest idealnym podsumowaniem, gdzie znajdował się zespół i jak chciał być postrzegany: ”Była właściwie moim sposobem na powiedzenie całemu światkowi indie, że może cmoknąć mnie gdzieś. Jeżeli zagłębisz się w tekst, jasne staje się, że jest on moim atakiem na sposób myślenia wszystkich tych wyniosłych, hipsterskich indie – dzieciaków z Nowego Jorku”.  Pycha, ale jak najbardziej uzasadniona! Dalej na “Siamese Dream” znalazły się kolejne utwory, które na koncertach są odśpiewywane przez publikę bez zająknięcia. “Today”, “Disarm”, “Rocket” to klasyki lat 90., których, mówiąc kolokwialnie, wstyd nie znać.

Potwierdzeniem tego, że The Smashing Pumpkins to zespół nietuzinkowy jest fakt, iż utwór “Soma” swoim rozmachem biję na głowę wszystko, co produkowane było w latach 90., został on bowiem stworzony z aż 40(!) ścieżek gitarowych. “Siamese Dream” to jednak nie tylko mocne dźwięki. Na płycie znajdują się też piękne ballady takie jak: “Disarm” czy “Spaceboy”.

Swoją wyjątkowość i zasłużone miejsce w gronie największych zespołów rockowych The Smashing Pumpkins przypieczętują dwa lata później jednym z najlepszych albumów koncepcyjnych w historii…

Tomek Milewski