The Spouds – “Paxil”

The Spouds – “Paxil”
fyh!records/2012

Hałas dobry na wszystko.

Recenzję poprzedniego mini albumu (jak sami go nazywają) warszawskiego kwintetu zakończyłem słowami “Potencjał jest”. Przez dwa lata chłopaki pokazywali go w projektach pobocznych – Romanoski w Lora Lie, Paweł Gie, Grzegorz Zieliński i Jacek Piątkowski (który zastapił Tomka Skórzyńskiego za zestawem perkusyjnym) w Erplain. Wreszcie przyszedł czas na pierwszy, prawdziwy album Spoudsów. Pod koniec zeszłego roku wyszedł singel “Canada” zapowiadający “Paxil” i choć to bardzo dobra piosenka, to mogli wybrać lepiej.

Najbardziej słyszalne i rozpoznawalne inspiracje pozostały te same. At the Drive-In, Sonic Youth, Unwound, Drive Like Jehu. Lepszych wzorów nie mogli sobie wybrać. Z każdego z tych zespołów biorą inną cechę – od ATDI wściekłość, od SY świdrujące gitary, od Unwound transowość, od Drive Like Jehu emocjonalność. Oczywiście o żadnym odkrywaniu nowych muzycznych lądów nie ma mowy. W założeniu miało być głośno, gitarowo i agresywnie. Tak właśnie jest. Rozpoczynający “Paxil” “Burn-Out Track” atakuje swoją amelodycznością, podobnie “External”. Zresztą takich perełek hałasu jest dużo więcej i ta singlowa “Canada” blednie przy takich hitach jak “Puppies” (ze wstawką a capella o Jackson Five), poszarpanej “Codeine” czy fenomenalnie przebojowej “Blackbox Girl”. Podobnie, jak na “Serenity Is Only a Brainwave” za większość utworów odpowiada Romanoski, a kilka dorzucił Paweł Gie. Największy postęp zrobił jednak Kuba Walenda, wreszcie stał się prawdziwym frontmanem, lepiej wykorzystuje swoje wokalne możliwości.

Na razie podbili Warszawę, czy przyjdzie czas na niezalową Polskę? Czas pokaże.

Uwolnij Muzykę! jest patronem medialnym trasy.

Michał Wieczorek