The Staves – “If I Was”

The Staves – “If I Was”
Atlantic Records/2015

Powiew folkowego chilloutu.

Głosy dziewczyn z The Staves to jak powiew morskiej bryzy, albo łyk lodowatej wody w słoneczny dzień. Ich nowa płyta, mimo iż nie pozbawiona mankamentów, niesie pewną świeżość i prostotę, co sprawia, że bardzo dobrze się przy niej odpoczywa.

Możliwe, że charakter “If I Was” w dużym stopniu został ukształtowany przez otoczenie, w którym ta płyta powstała. Sesja nagraniowa miała miejsce w domu Justina Vernona (lider Bon Iver), położonym w totalnej głuszy. Zasypane przez śnieg, odcięte od świata przez mróz, zamknęły się w studiu, by poeksperymentować z dźwiękiem i nadać ostateczną formę piosenkom. Do pomocy miały nie tylko całe dobrodziejstwo Justina Vernona, ale również jego muzyków oraz inżynierów dźwięku. Dzięki temu brzmienie utworów wzbogaciło się m.in. o trąbki i instrumenty smyczkowe.

Płytę otwiera kawałek “Blood I Bleed”, który równie dobrze mógłby znaleźć się w repertuarze Joni Mitchell. Gitara elektryczna wybrzmiewa czysto i rytmicznie, bardzo w stylu Bon Iver. To tutaj słychać wyraźnie, jak ogromną siłą The Staves są chórki i harmonie. Brzmią świetnie we trzy, a ich głosy przeplatają się i dopełniają idealnie. Do utworu powstał dość oryginalny teledysk, kontrastujący z muzyką, nakręcony w Indiach.

Brakuje mi jednak na tej płycie dawki energii. Przydałoby się coś, co przełamuje i mąci cały ten spokój. Przez wiele tygodni nie mogłam przestać słuchać nagranego na żywo dla Blogotheque “Black and White“, gdzie mimo instrumentalnego minimalizmu, głosy The Staves są tak intensywne i wyraziste, że nie potrzebują żadnego akompaniamentu. Ten sam utwór wypadł na płycie mniej żywiołowo, choć mimo wszystko jest to jedna z lepszych piosenek na “If I Was”. Podobny los spotkał “Teeth White”, jednego z niewielu szybszych utworów, który na żywo uwydatnia pozytywną energię tria, lecz na płycie został za bardzo stłumiony.

Album “If I Was” to folkowy chillout na wysokim poziomie. I jeśli lubicie gitarowe, melodyjne piosenki, i uda wam się spotkać dziewczyny na jednym z letnich festiwali, to prawdopodobnie się nie zawiedziecie.

Weronika Makowska